Kategoria: bez kategorii (ze starego bloga)
Boży uciekinier
Co też powiedzieć chcesz strumieniu
Kiedy spragnieni wodę piją
Kiedy z nazwiska i imienia
Mijają tak jak świat przemija
Jak łza spod rzęs
Wypłakana skrycie
Tak śmierć ma sens
I ma sens życie
Równia pochyła do dziury
Jezus opowiedział uczniom przypowieść: Czy może niewidomy prowadzić niewidomego? Czy nie wpadną w dół obydwaj? Uczeń nie przewyższa nauczyciela. Lecz każdy, dopiero w pełni wykształcony, będzie jak jego nauczyciel. Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz? Jak możesz mówić swemu bratu: Bracie, pozwól, że usunę drzazgę, która jest w twoim oku, gdy sam belki w swoim oku nie widzisz? Obłudniku, wyrzuć najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka swego brata. (Łk 6,39-42)
Nowa życia zwrotka
Wczoraj i dzisiaj takie dziwne dni.
Człowiek się z człowiekiem spotkał,
Bóg sam drogę wskazał.
Oto nowa życia zwrotka,
Człowiek się z człowiekiem spotkał.
Można śmiało dalej kroczyć
Serce niosąc światu w darze –
Człowiek się z człowiekiem spotka –
Bóg sam drogę wskaże.
(o. Leon Knabit OSB)
Wyważona pokora
Gdy Jezus przyszedł do domu pewnego przywódcy faryzeuszów, aby w szabat spożyć posiłek, oni Go śledzili. I opowiedział zaproszonym przypowieść, gdy zauważył, jak sobie pierwsze miejsca wybierali. Tak mówił do nich: Jeśli cię kto zaprosi na ucztę, nie zajmuj pierwszego miejsca, by czasem ktoś znakomitszy od ciebie nie był zaproszony przez niego. Wówczas przyjdzie ten, kto was obu zaprosił, i powie ci: Ustąp temu miejsca; i musiałbyś ze wstydem zająć ostatnie miejsce. Lecz gdy będziesz zaproszony, idź i usiądź na ostatnim miejscu. Wtedy przyjdzie gospodarz i powie ci: Przyjacielu, przesiądź się wyżej; i spotka cię zaszczyt wobec wszystkich współbiesiadników. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony. Do tego zaś, który Go zaprosił, rzekł: Gdy wydajesz obiad albo wieczerzę, nie zapraszaj swoich przyjaciół ani braci, ani krewnych, ani zamożnych sąsiadów, aby cię i oni nawzajem nie zaprosili, i miałbyś odpłatę. Lecz kiedy urządzasz przyjęcie, zaproś ubogich, ułomnych, chromych i niewidomych. A będziesz szczęśliwy, ponieważ nie mają czym tobie się odwdzięczyć; odpłatę bowiem otrzymasz przy zmartwychwstaniu sprawiedliwych. (Łk 14,1.7-14)
Zmruż oczy
(…) Mam nadzieję, że ból życia jest do zniesienia.
Serdecznie dziękuję za to wzruszające spotkanie. Mam nadzieję, że jeżeli nie pomogło Ci za bardzo, to i nie dobiło.
Zobacz jak to sie plecie. Poprzednie takie było jak X chowała mamę.
Od naszego spotkanie chodzi a mną motyw przewodni „Zmruż oczy” , przesyłam, może będzie lżej.
ściskam całe osierocone stadko
Film „Zmruż oczy” z genialną rolą Zamachowskiego widziałem kilka razy, w tym raz u dominikanów w Mikołaju w ramach, zaniechanego już, kina pod gwiazdami. Niby dziwny, niby monotonny, a jednak jak bardzo prawdziwy. Polecam, kto nie widział, a sam sobie go pewnie odświeżę.
Ad rem. Tekst, który Mama tej koleżance wtedy przesłała, a który sam chyba gdzieś już sobie wynotowywałem:
Jest czas by mieć. Jest czas by tracić.
Jest czas by szukać. Jest czas zobaczyć.
Mieć w górze niebo, w sobie spokój.
Pod sobą krzesło, świat gdzieś z boku.
Jest czas na słowa. Jest czas milczenia.
Jest czas być w słońcu. Jest czas być w cieniu.
Mieć ręce pod głową, zmrużone oczy, patrzeć jak życie się toczy.
Jest czas by pytać. Jest czas by wiedzieć.
Jest czas by śnić. Jest czas dla ciebie.
Jest czas by widzieć, między chwilami, to czego nie ma – a
jest.
Ta końcówka trochę ks. Twardowskiego przypomina, prawda? Pamiętam, że główny bohater w filmie mówił mniej więcej: „Zmruż oczy, tak widać lepiej”. Że mało tam było akcji, a sporo patrzenia w przestrzeń, obserwowania pustego podwórza, zapatrzenia, zamyślenia… Zamiast lecieć bez sensu – przystanąć, zamarudzić nad byle czym, zatrzymać się i zmrużyć te oczy.
I umieć je zmrużyć tak samo właśnie, kiedy serce najbardziej boli, gdy odchodzi lub odszedł już ktoś najbliższy, kogo kochamy, bez którego świat wydaje się walić i niszczeć. To po prostu taki czas, jak inny – tylko bardziej bolesny dla tych, co zostają i żyją dalej, w przeciwieństwie do tych, których czas nadszedł. My tutaj ciągle tracimy i szukamy – oni już mają i widzą, zobaczyli. My nad sobą mamy niebo – oni już w sobie spokój, bo połączyli się ze źródłem pokoju. Nam świat ciągle przesłania wszystko – oni już mają odpowiedni dystans, bo są poza nim. Wspominamy słowa i milczymy, wspólne chwile na słońcu ukrywając rozpacz w cieniu serca. I tak nagle, wyjątkowo, jakby wyjęci z czasu montujemy piękną retrospekcję z życia tego, kogo właśnie tak bardzo i nagle zabrakło. My tutaj ciągle pytamy – oni już wiedzą. A co najpiękniejsze – z tym wszystkim czekają tam na nas.
Wielkie drzwi z kolumnami
Jezus nauczając, szedł przez miasta i wsie i odbywał swą podróż do Jerozolimy. Raz ktoś Go zapytał: Panie, czy tylko nieliczni będą zbawieni? On rzekł do nich: Usiłujcie wejść przez ciasne drzwi; gdyż wielu, powiadam wam, będzie chciało wejść, a nie będą mogli. Skoro Pan domu wstanie i drzwi zamknie, wówczas stojąc na dworze, zaczniecie kołatać do drzwi i wołać: Panie, otwórz nam! lecz On wam odpowie: Nie wiem, skąd jesteście. Wtedy zaczniecie mówić: Przecież jadaliśmy i piliśmy z Tobą, i na ulicach naszych nauczałeś. Lecz On rzecze: Powiadam wam, nie wiem, skąd jesteście. Odstąpcie ode Mnie wszyscy opuszczający się niesprawiedliwości! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów, gdy ujrzycie Abrahama, Izaaka i Jakuba, i wszystkich proroków w królestwie Bożym, a siebie samych precz wyrzuconych. Przyjdą ze wschodu i zachodu, z północy i południa i siądą za stołem w królestwie Bożym. Tak oto są ostatni, którzy będą pierwszymi, i są pierwsi, którzy będą ostatnimi. (Łk 13,22-30)
Posklejane
Znowu jakby prasówka nieco. Co zrobić, jak tak ciekawie piszą.
Kiedyś miałem marzenia o Kościele. Marzył mi się Kościół, który postępuje swoją drogą w ubóstwie i pokorze, Kościół, który nie zależy od potęg tego świata. Marzyłem, że zniknie nieufność. Marzyłem o Kościele, który daje przestrzeń osobom zdolnym do myślenia w sposób otwarty. O Kościele, który daje odwagę tym przede wszystkim, którzy czują się mali albo grzeszni. Marzyłem o Kościele młodym. Dziś już nie mam tych marzeń. Kiedy osiągnąłem 75 lat, postanowiłem się za Kościół modlić (kard. Carlo Maria Martini SI, „Nocne rozmowy w Jerozolimie. O ryzyku wiary”)
Niestety docierają bolesne wiadomości z Egiptu. Pragnę zapewnić o mej modlitwie w intencji wszystkich ofiar i ich rodzin, za rannych i cierpiących. Módlmy się wszyscy o pokój, dialog, pojednanie, w tym umiłowanym kraju i na całym świecie. Maryjo, Królowo Pokoju, módl się za nami! Wszyscy prośmy: Maryjo, Królowo Pokoju, módl się za nami!
Boży pożar
Jezus powiedział do swoich uczniów: Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął. Chrzest mam przyjąć i jakiej doznaję udręki, aż się to stanie. Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam. Odtąd bowiem pięcioro będzie rozdwojonych w jednym domu: troje stanie przeciw dwojgu, a dwoje przeciw trojgu; ojciec przeciw synowi, a syn przeciw ojcu; matka przeciw córce, a córka przeciw matce; teściowa przeciw synowej, a synowa przeciw teściowej. (Łk 12,49-53)
Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy. Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. Kto chce znaleźć swe życie, straci je. a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je” (Mt 10, 34-39)
Mama inaczej
Zachowaj je od zniszczenia, aby wzrastały, radowały oczy, przynosiły jak najobfitszy plon i mogły służyć zdrowiu ludzi i zwierząt. A gdy będziemy schodzić z tego świata, niechaj nas, niosących pełne naręcza dobrych uczynków, przedstawi Tobie Najświętsza Dziewica Wniebowzięta, najdoskonalszy owoc ziemi, abyśmy zasłużyli na przyjęcie do wiecznego szczęścia.
1. Dobra Matko i Królowo z Jasnej Góry,
Z wdzięcznym sercem dziś ku Tobie wznoszę wzrok,
Nie potrafię podziękować za Twe Serce,
Którym wspierasz każdy czyn mój, każdy krok.
Ref. Jesteś tuż obok mnie, jesteś ze mną,
W rannej mgle, w słońcu dnia i w noc ciemną.
Wspierasz mnie, chronisz mnie w swych ramionach.
Jesteś tuż obok mnie w każdy dzień.2. Gdy upadam, Ty wyciągasz do mnie ręce,
Gdy mi ciężko, Ty oddalasz to, co złe.
Twą obecność czuję zawsze, czuję wszędzie,
Z Tobą, Matko, tak radosne serce me!
3. Choćby chmury przysłoniły Cię, Maryjo,
I zginęła gdzieś za nimi Twoja twarz,
Wiem, że Serce Twe i oczy zawsze żyją,
Wiem, że jesteś przy mnie blisko, wiem, że trwasz.