Autor

Kilka słów o sobie – wypadałoby jakby się przedstawić :)

Mam na imię Tomek.

Rocznik (a nawet dokładnie data urodzenia) konsystorza, na którym kreowany kardynałem został abp Henryk Gulbinowicz. AD 1985.

Studiowałem skutecznie i od pewnego czasu mam dyplom w pewnej bardzo życiowej dziedzinie, za jaką uważam prawo.

Pracuję, jakby to powiedzieć, w branży – choć mam za sobą pracę nieco także inną, choć jednocześnie pokrewną gdy chodzi o tematykę. Jeszcze w czasach studiów urzędnik. Kiedyś w pewnym dość dużym serwisie www; najpierw specjalista z pogranicza pewnej dziedziny branży wyuczonej oraz szeroko pojętego IT – człowiek od bezpieczeństwem informacji; połowę tego czasu – w dziale dokładnie odpowiadającym ukończonym studiom. Ostatnio, wcale nie tak krótko, znowu w pewnego rodzaju „urzędzie”.

Właściwie ostatnie 3 lata stanowiły, mocno intensywny, etap nauki w kierunku praktyki zawodowej – w grudniu 2014 r. ukończyłem pewną aplikację branżową. Od połowy 2015 r. pełnoprawny członek jednej z korporacji prawniczych.

Prywatnie od sierpnia 2009 – szczęśliwy mąż własnej żony. Od marca 2011 – dumny tata malutkiego, i rosnącego w zastraszającym tempie, Dominika, któremu staram się (w miarę niezbyt dużych możliwości czasowych) poświęcać czas, dawać radość i uczyć – nie mogąc wyjść z dumy nad tym, jakim świetnym staje się człowiekiem. Czyli etatowy tata-amator bardzo profesjonalnie i zaskakująco twórczo podchodzącego do życia synka. Mieszkający w pięknym miejscu Wybrzeża.

Przede wszystkim dużo czytam – co pewnie jest także pochodną jednego z poprzednich zajęć (ale tylko po części). Interesuje mnie historia (średniowiecze, okres II wojny światowej i najnowsza historia Polski), powieści (sensacja, thrillery, powieść historyczna). Swego czasu – wielki fan komiksów. Amatorsko fotografuję, co też mi sprawia sporo frajdy. Lubię rower, spacery, uwielbiam góry (Tatry!).

Wierzący… Zdecydowanie. W zamierzchłych czasach dzieciństwa – może z przyzwyczajenia, potem coraz bardziej świadomie, z wyboru i przekonania – i tak zostało. Aktywnie działający w liturgicznej służbie ołtarza w rodzinnej parafii jako lektor i kantor (przez dekadę prezes tamtejszej LSO), przez te kilka lat także w paru innych, w tym również obecnej.

Żaden ksiądz, zakonnik, diakon, kleryk. Zwykły „czerstwy” świecki. Niezrzeszony (gdy mowa o różnych wspólnotach czy ruchach).

Kiedyś takie porównanie popełniłem w jednym z wpisów:

Liturgicznie? Święto bazyliki większej (jednej z czterech) św. Jana na Lateranie, siedziby i katedry biskupa Rzymu od III w.n.e. Centrali Kościoła. Byłem tam w 2004, w dniu audiencji u sługi Bożego Jana Pawła II – a więc 17.02. Niesamowite miejsce. Została nawet pamiątka – dwa Tomki, czyli ja na tle olbrzymiego posągu św. Tomasza. Dwa niedowiarki…

Tyle, tytułem przedstawienia się.

Bardzo się cieszę, że tu trafiłeś.

Pisuję na blogach od jakiś 10 lat (sporo, prawda? dopiero pisząc teraz sobie to uświadomiłem – od 2005 r.). Ten blog jest czwartym z kolei (piątym, jeśli dodać przenosiny z Bloggera na WordPress na przełomie 2015/2016), pisane praktycznie jeden po drugim od dobrej dekady. Dwa pierwsze blogi kończyły żywot (obydwa) dość nagle i burzliwie, mam nadzieję że z tym się tak nie stanie – i że choćby część tych, którzy wtedy mnie czytali, jakoś tu trafi. Trzeci blog istnieje nadal w zasadzie na pamiątkę. Poprzedni – którego niniejszy jest kontynuacją – powstał w 2010 roku i był prowadzony przez 5 lat na Bloggerze. Skąd zmiany? Kwestie techniczne – z blog.pl na blogspot.com, a potem na WordPress. Żeby się nieco rozwijać.

Tematem przewodnim tego wszystkiego, o czym się tu wywnętrzam, jest zasadniczo wiara jako intymna relacja z Bogiem człowieka konkretnego, moja. Najczęściej w formie rozważań do Ewangelii, zazwyczaj danego dnia albo uroczystości. Czasami inspirują mnie jakieś książki, wywiady, wiersze czy piosenki; zdarzy się, że film czy serial.

Zachwycam się Bogiem. Śmieszne? Może. Ale to niewyczerpane źródło, które ciągle mnie zaskakuje, ciągle odkrywam je z innej strony, inaczej. Poznałem Go, wierzę w Jego obecność, czuję Jego miłość i opiekę – więc o tym mówię, bo co jest ważniejszego?

Idę sobie po prostu przez życie od 30 lat i w tym wszystkim towarzyszy mi On, Jehoszua – bo tak brzmi pełne imię Jezusa. Co znaczy? Bóg jest zbawieniem. I to wielka prawda, którą nieustannie odkrywam. W pracy, w przyjaźniach, w miłości, w spotykanych przypadkowo ludziach. We wszystkich zdarzeniach, jakie stają się moim udziałem. To wielka obietnica, do której dążę i w którą wierzę.

Owszem, czasami napiszę tu o czymś innym – a to o jakieś nominacji w Kościele, o jakieś sytuacji w Kościele która budzi konsternację czy wywołuje mieszane odczucia. Tak, czasami też o polityce czy o jakimś większym wywołaniu na skalę kraju czy świata. Człowiek, wierzący czy nie, jest częścią narodu, kraju i świata. Nie żyję w oderwaniu od tego, lewitując czy leżąc krzyżem – ale stąpam twardo po ziemi. Mam swoje poglądy nie tylko związane z wiarą, i nie wstydzę się ich – ale się nimi tutaj dzielę.

Skąd się wziął tytuł bloga? 

Zdanie „było, więc jest zawsze w Bożych rękach” wyczytałem z książki dr Wandy Półtawskiej „Beskidzkie rekolekcje”. Skąd dokładnie – nie podam, bo nie pamiętam :) A do książki warto zajrzeć, bo jest w niej coś przejmującego. Może perspektywa, spojrzenie osoby starszej, pewnie bardziej u kresu życia – że ono faktycznie całe jest w Jego ręku i On jest jedynym pewnikiem? Co ciekawe – okazuje się, że z górą pół wieku temu sformułowaniem „jestem bardzo w Bożych rękach” posłużył się już Karol Wojtyła.

A pojęcie niedowiarstwa? Bo to jest właśnie w praktyce moja relacja z Bogiem. Niby rozumiem, uznaję, przyjmuję – ale gdzieś tam i tak wiem swoje, a na pewno robię swoje. Wiem lepiej. Szukam drugiego dna, dociekam – jak Didymos z ewangelii, trochę na skróty i stereotypowo nazywany niedowiarkiem (ale niech i tak będzie). Stąd niedowiarstwo moje.

Zapraszam do towarzyszenia mi w tej wędrówce.

Ubogacajmy się swoimi myślami!

Tutaj znajdziesz mój wpis gościnny na blogu Ani w ramach cyklu E-chrześcijanin – trochę inaczej, też nieco o sobie :)

Jeśli chcesz się ze mną skontaktować – będzie mi bardzo miło:

2 komentarzy do “Autor”

  1. Hahahah, „zwykły czerstwy świecki” – zdecydowanie rozbawiłeś mnie tym stwierdzeniem 😉

  2. admin pisze:

    Wiesz, napisałem to w kontekście tego, że wielokrotnie brano mnie za duchownego :) Heh, napisałem, a i tak kilka maili dostałem, zaczynających się od „Proszę księdza…” 😀 U nas się „nie przyjęło”, że o takich sprawach może pisać ktoś inny niż ksiądz :)

Dodaj komentarz