Zaproszenie, które zawsze jest niespodzianką

The annunciation (1)

W szóstym miesiącu posłał Bóg anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja. Anioł wszedł do Niej i rzekł: Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, <błogosławiona jesteś między niewiastami>. Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca. Na to Maryja rzekła do anioła: Jakże się to stanie, skoro nie znam męża? Anioł Jej odpowiedział: Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego. Na to rzekła Maryja: Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa! Wtedy odszedł od Niej anioł. (Łk 1,26-38)

Na finiszu Adwentu słyszymy bardzo dosadny fragment – już nie tylko interpretację słów, obietnicy Bożej, czy proroctwa. Widzimy to, do czego adwentowa refleksja ma nas prowadzić: miejsca, w którym od słuchania i słów przechodzimy do czynów.

Czytaj dalej →

Kto ty jesteś?

376654_rz6i_9167293980_438b5d1327_b_51

Pojawił się człowiek posłany przez Boga – Jan mu było na imię. Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o światłości, by wszyscy uwierzyli przez niego. Nie był on światłością, lecz /posłanym/, aby zaświadczyć o światłości. Takie jest świadectwo Jana. Gdy Żydzi wysłali do niego z Jerozolimy kapłanów i lewitów z zapytaniem: Kto ty jesteś?, on wyznał, a nie zaprzeczył, oświadczając: Ja nie jestem Mesjaszem. Zapytali go: Cóż zatem? Czy jesteś Eliaszem? Odrzekł: Nie jestem. Czy ty jesteś prorokiem? Odparł: Nie! Powiedzieli mu więc: Kim jesteś, abyśmy mogli dać odpowiedź tym, którzy nas wysłali? Co mówisz sam o sobie? Odpowiedział: Jam głos wołającego na pustyni: Prostujcie drogę Pańską, jak powiedział prorok Izajasz. A wysłannicy byli spośród faryzeuszów. I zadawali mu pytania, mówiąc do niego: Czemu zatem chrzcisz, skoro nie jesteś ani Mesjaszem, ani Eliaszem, ani prorokiem? Jan im tak odpowiedział: Ja chrzczę wodą. Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie, który po mnie idzie, a któremu ja nie jestem godzien odwiązać rzemyka u Jego sandała. Działo się to w Betanii, po drugiej stronie Jordanu, gdzie Jan udzielał chrztu. (J 1,6-8.19-28)

Nie jest sztuką „granie na siebie”, stawanie się celebrytą, osobą znaną, lubianą, a może i poważaną. O wiele jest trudniej być czytelnym, a przede wszystkim autentycznym świadkiem – tym, który tylko wskazuje drogę, pokazuje, Kto jest najważniejszy.

Czytaj dalej →

Oczekiwanie – wszystko jest dopiero przed nami

Wieniect2015

Jezus powiedział do swoich uczniów: Uważajcie, czuwajcie, bo nie wiecie, kiedy czas ten nadejdzie. Bo rzecz ma się podobnie jak z człowiekiem, który udał się w podróż. Zostawił swój dom, powierzył swoim sługom staranie o wszystko, każdemu wyznaczył zajęcie, a odźwiernemu przykazał, żeby czuwał. Czuwajcie więc, bo nie wiecie, kiedy pan domu przyjdzie: z wieczora czy o północy, czy o pianiu kogutów, czy rankiem. By niespodzianie przyszedłszy, nie zastał was śpiących. Lecz co wam mówię, mówię wszystkim: Czuwajcie! (Mk 13,33-37)

W naszej kulturze przyjęło się, że określenia wydarzeń historycznych precyzujemy pojęciami nie tyle „przed naszą erą” czy „naszej ery”, ale „przed Chrystusem” lub „po Chrystusie” – dla czasów pierwszych używając określenia BC (before Christ), dla późniejszych AD (anno Domini – rok Pański). Jeśli ja jestem człowiekiem, który naprawdę wierzy i czeka z tęsknotą na przyjście Jezusa – to ta typologia powyżej nie ma sensu. Bo wtedy zawsze jestem dopiero „przed Chrystusem”, który przyjdzie – nie tyle w kolejnym świętowaniu pamiątki rocznicy Jego Narodzenia, ale na samym końcu czasu. To tak, jak to powiedział śp. ks. Józef Tischner – chrześcijaństwo jest dopiero przed nami.

Wiele razy się mówi, że Adwent ma być radosnym oczekiwaniem, w przeciwieństwie do czasu Wielkiego Postu. Czy tak jest faktycznie? Wszystko zależy od tego, jak wykorzystuję daną mi wolność, co z nią robię. Bardzo życiowo można sobie wyobrazić różne warianty sytuacji, kiedy jedno ze współmałżonków wyjeżdża – szkolenie, delegacja, cokolwiek – co robi to drugie. Jeśli wszystko jest normalnie, czeka, tęskni, odliczas czas do powrotu ukochanej osoby, pragnie tego i wygląda jego powrotu. Jeśli gdzieś coś nie układa się prawidłowo, może wykorzystać taką sytuację jako okazję do „skoku w bok”, „korzystania z życia” – czyli robić dokładnie wszystko poza oczekiwaniem. W pierwszej sytuacji, gdy ukochana osoba wróci, jest radość ze zwieńczenia tego oczekiwania, nagroda dla czujności, po prostu szczera radość. W drugiej – cóż, może być różnie, w najlepszym wypadku udawanie, przemilczanie i tajemnice, w najgorszym przyłapanie partnera po prostu na zdradzie.

Każdy pewnie widział bardzo wiele filmów, w których dochodziło to takiego wcześniejszego powrotu osoby, no właśnie, jednak nie tak oczekiwanej w domu, jak by chciała… To jest nie do przewidzenia, dokładnie tak samo, jak moment przyjścia Jezusa. Pytanie jest zasadniczo proste: nie czekasz (bo po co), czekasz bo się boisz (bo masz coś za uszami i starasz się to ukryć), czy może czekasz bo kochasz i nie możesz wytrzymać?

Za 4 tygodnie będziemy z bliskimi, w blasku świec i choinki, po raz kolejny w życiu wspominać to, że Bóg się rodzi, moc truchleje – historię betelejemskiej stajni sprzed ponad 2 tysiącleci. Tylko że to nie ma być tylko rzewne wspominanie, wzruszenie nad kolędami, po czym po wielkim obżarstwie i świętowaniu/leżeniu przed tv przez kilka dni dłużej niż w weekend bezmyślny powrót do tego, co było – ale jakby taki piękny przystanek, przypomnienie, że Jezus Chrystus to ten, „Który jest, Który był i Który przychodzi” (Ap 1, 4b). Nie tylko przyszedł, dawno dawno temu, a my mamy z tego tytułu jako nominalni chrześcijanie robić szopkę raz w roku, taka tradycja dziwna – ale On ciągle przychodzi i to ostateczne przyjście Jego jest ciągle przed nami. 

Bo przecież, gdyby Jezus miał nie przyjść ponownie – jaki to by wszystko miało sens? Po co byłby ten Adwent, odliczanie, potem świętowanie? Tradycja tylko? Tak, ona jest ważna – ale czy sama w sobie, bez wiary w powtórne przyjście Pana, byłaby cokolwiek warta?

W tym oczekiwaniu nie ma złotego środka, idealnego profilu działania. Samo robienie dla robienia najlepwszych rzeczy niewiele da. Jest modlitwa, są uczynki miłosierdzia, jest widzenie i zauważanie potrzeb nie tylko swoich własnych, jest empatia i wola zaradzenia (niekoniecznie też finansowo) potrzebom i troskom drugiego człowieka. Pisałem o tym ostatnioJezus przychodzi w ludziach najmniejszych, tych których najłatwiej pomijamy i udajemy, że ich nie widzimy, w najzwyklejszych sprawach codziennych, w zwykłych obowiązkach, najprostszych czynnościach. Albo w drugim człowieku chcę i widzę właśnie Jego, albo nie.

Tu zwykłe wyrobnictwo, bylejakość, odwalanie byle czego nie wystarczy. Bóg zostawił w rękach ludzi swój dom, nawet nie tyle Kościół, co cały świat. Masz się starać, krzątać (nie udawać zajętego), i – powtórzone w tym krótkim tekście aż 4 razy – czuwać. Bóg zostawił w naszych rękach to, co ma najcenniejsze, nas samych sobie nawzajem – i tylko ode mnie zależy, czy ostatecznie ja się o to staram, czy to olewam. 

To czuwanie ma sens co najmniej dwojaki. Czuwaj – żebyś nie zszedł z właściwej drogi, umiał dalej rozróżniać to, co Boże od spraw i znaków ludzkich, wiedział za kim i za czym podążać. Czuwaj, oby tak dalej. Ale także czuwaj – bo nawet, jeśli gdzieś tam na tej drodze się pogubiłeś, wychodzą mniej lub bardziej konsekwencje różnych dziwnych decyzji, okazuje się że droga na skróty była bez sensu. Czuwaj czyli znajdź w sobie siłę do tego, aby przypomnieć sobie, czego pragnie dla ciebie Bóg, i spróbować to zrealizować. W końcu jeszcze nie powrócił, prawda? Jest jeszcze czas. 

W tym adwentowym czasie będziemy powtarzali często wezwanie marana thaTak, znaczy „przyjdź, Panie Jezu” – ale warto mieć przed oczami kontekst. To żadne słowa modlitwy Narodu Wybranego przed przyjściem Mesjasza, narodzeniem Jezusa – ale praktycznie ostatnie słowa Pisma Świętego Nowego Testamentu: „Mówi Ten, który o tym świadczy: «Zaiste, przyjdę niebawem». Amen. Przyjdź, Panie Jezu!” (Ap 22, 20). To słowa już wspólnoty Kościoła, wypowiedziane po wydarzeniach Zmartwychwstania i Wniebowstąpienia. Modlimy się o to, co przed nami. No właśnie, modlimy czy po prostu powtarzamy? Jak by to było, gdyby Jezus przyszedł dzisiaj w nocy, gdybyśmy jutro już się nie obudzili? Nie wiem, czy mogę powiedzieć, że jestem gotowy.

Dzisiaj uświadomiłem sobie taki mocno adwentowy obrazek, jak to z tym naszym czuwaniem i oczekiwaniem być powinno. Dokładnie tak, jak z dziecięcymi tzw. kalendarzami adwentowymi – to codzienne otwieranie kolejnych pól kalendarza, żeby dostać wymarzoną czekoladkę, jest dla małego dziecka czymś ważnym, co bardzo lubi i na co każdego dnia czeka. Z naszym – dorosłym – świadomym czuwaniem i oczekiwaniem na Jezusa, nie na gwiazdora z prezentami, ma być dokładnie tak samo.

Dzieci Królestwa

dzieci-krolestwa-okladka

Tym razem kolejna książka – może nie bardzo pasująca do obecnego okresu liturgicznego (tak, to już okres zwykły) – ale jednak w mojej ocenie warta omówienia i poświęcenia jej miejsca na blogu.

Czytaj dalej →

Ludzie nadziei i oczekiwania

waiting+on+the+Lord(2)

Zachariasz, ojciec Jana, został napełniony Duchem Świętym i prorokował, mówiąc: «Błogosławiony Pan, Bóg Izraela, bo lud swój nawiedził i wyzwolił, i wzbudził dla nas moc zbawczą w domu swego sługi, Dawida: jak zapowiedział od dawna przez usta swych świętych proroków; że nas wybawi od naszych nieprzyjaciół i z ręki wszystkich, którzy nas nienawidzą; że naszym ojcom okaże miłosierdzie i wspomni na swe święte przymierze, na przysięgę, którą złożył ojcu naszemu, Abrahamowi. Da nam, że z mocy nieprzyjaciół wyrwani służyć Mu będziemy bez lęku, w pobożności i sprawiedliwości przed Nim, po wszystkie dni nasze. A i ty, dziecię, zwać się będziesz prorokiem Najwyższego, gdyż pójdziesz przed Panem przygotować Mu drogi; Jego ludowi dasz poznać zbawienie, przez odpuszczenie mu grzechów, dzięki litości serdecznej naszego Boga, z jaką nas nawiedzi z wysoka Wschodzące Słońce, by światłem stać się dla tych, co w mroku i cieniu śmierci mieszkają, aby nasze kroki skierować na drogę pokoju». (Łk 1,67-79)

To, co niektórzy określają pojęciem „magii” świąt – a co z magią wspólnego oczywiście nic nie ma – niezaprzeczalnie daje się odczuć w tych ostatnich dniach przed świętami, także w Wigilię, która zacznie się za mniej niż godzinę. Nie tylko tegoroczna aura pozwala na wniosek – tu nie tylko o porę roku chodzi, bo jak śniegu nie było, tak go nie ma i raczej nie będzie. A więc to nie to.

Czytaj dalej →

Pokręceni, ale do wyprostowania

IMG_06151

W owym czasie wystąpił Jan Chrzciciel i głosił na Pustyni Judzkiej te słowa: Nawróćcie się, bo bliskie jest królestwo niebieskie. Do niego to odnosi się słowo proroka Izajasza, gdy mówi: Głos wołającego na pustyni: Przygotujcie drogę Panu, Dla Niego prostujcie ścieżki. Sam zaś Jan nosił odzienie z sierści wielbłądziej i pas skórzany około bioder, a jego pokarmem była szarańcza i miód leśny. Wówczas ciągnęły do niego Jerozolima oraz cała Judea i cała okolica nad Jordanem. Przyjmowano od niego chrzest w rzece Jordan, wyznając przy tym swe grzechy. A gdy widział, że przychodzi do chrztu wielu spośród faryzeuszów i saduceuszów, mówił im: Plemię żmijowe, kto wam pokazał, jak uciec przed nadchodzącym gniewem? Wydajcie więc godny owoc nawrócenia, a nie myślcie, że możecie sobie mówić: Abrahama mamy za ojca, bo powiadam wam, że z tych kamieni może Bóg wzbudzić dzieci Abrahamowi. Już siekiera do korzenia drzew jest przyłożona. Każde więc drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, będzie wycięte i w ogień wrzucone. Ja was chrzczę wodą dla nawrócenia; lecz Ten, który idzie za mną, mocniejszy jest ode mnie; ja nie jestem godzien nosić Mu sandałów. On was chrzcić będzie Duchem Świętym i ogniem. Ma On wiejadło w ręku i oczyści swój omłot: pszenicę zbierze do spichlerza, a plewy spali w ogniu nieugaszonym. (Mt 3,1-12)

Nasz Bóg jest Bogiem paradoksów, Tym, który łamie schematy i stereotypy, przekracza nasze ludzkie myślenie. Liturgia II niedzieli Adwentu pokazuje to bardzo dobitnie – nie tylko w Ewangelii. Może dlatego, że my jesteśmy tak strasznie pokręceni, że co roku trzeba nas na nowo prostować na przyjście Pana?

Czytaj dalej →

Zamyślenia adwentowe w sieci AD 2016

images

U progu kolejnego Adwentu, tym razem AD 2016, przedstawiam subiektywny (i bynajmniej nie wyczerpujący) wybór – nazwijmy to ogólnie – nauk adwentowych, które mogą pomóc przeżyć ten czas dobrze i owocnie, zastanowić się nad najważniejszymi sprawami.

Moja rada – jak to pisałem ostatnio – nie ilość, ale jakość. wybierz jeden cykl i przepracuj go w sobie :)

VIDEO

  1. Grzegorz Kramer SI o uzależnieniach – Zakochany Bóg uwalnia – 4 odcinki (publikowane co czwartek)
  2. Tomasz Nowak OP – Wcielaj Słowo
  3. Daniel Wojda SI – Jak rozpoznać Ducha? – 8 odcinków (publikowanych w niedziele i czwartki)
  4. Daniel Wojda SI & Roman Groszewski SI – niedzielne Medytacje online
  5. codzienne Adwentowe zamyślenia jezuitów z Chicago
  6. Adam Szustak OP – Adwentowe Słuchowisko Internetowe Arka (codziennie o 20:00)
  7. Tomasz Szymczak OFMConv. – Franciszkańskie rekolekcje internetowe na Adwent Airotsih (codziennie)
  8. Adam Szustak OP, Robert Litza Friedrich – Wilki dwa. W obronie stada – kontynuacja popularnych i wydanych w formie książki rekolekcji adwentowych z 2013 r. (poniedziałek, środa, piątek)
  9. Piotr Pawlukiewicz – rekolekcje adwentowe w Maciejówce z 2012 r. 

Pomijam tu serwis sercański profeto.pl, który (kolejny raz) wrzuca link do listy subskrypcji, do której można się dopisać, i dopiero wtedy otrzymuje się linki do poszczególnych odcinków rekolekcji. Proponują „Jestem Owcą – Internetowe Rekolekcje Adwentowe”, jednakże zero informacji, gdzie, kiedy, z jaką częstotliwością itp.

AUDIO

  1. Poznańskie roraty z imieniem Jezus – dominikanie
  2. Rodowód Jezusa – krakowscy Jezuici z bazyliki NSPJ mówią na roratach o postaciach z rodowodu Syna Bożego
  3. Krzysztof Porosło – Statki pełne Bożych obietnic – rekolekcje o wielkich antyfonach „o” – 17-23 grudnia 2016 r.

TEKSTY

  1. Ewa Bartosiewicz RSCJ – Uwierz jak Maryja – działania i myśli Maryi przed przyjściem Jezusa na świat (publikowane w każdy wtorek)
  2. Internetowy Dom Rekolekcyjny jezuitów – Doświadczyć Jezusa całym sobą – codzienne wprowadzenie do modlitwy

Owocnego i dobrego czasu Adwentu! :)

Spostrzegać w codzienności

1322

Jezus powiedział do swoich uczniów: Jak było za dni Noego, tak będzie z przyjściem Syna Człowieczego. Albowiem jak w czasie przed potopem jedli i pili, żenili się i za mąż wydawali aż do dnia, kiedy Noe wszedł do arki, i nie spostrzegli się, aż przyszedł potop i pochłonął wszystkich, tak również będzie z przyjściem Syna Człowieczego. Wtedy dwóch będzie w polu: jeden będzie wzięty, drugi zostawiony. Dwie będą mleć na żarnach: jedna będzie wzięta, druga zostawiona. Czuwajcie więc, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie. A to rozumiejcie: Gdyby gospodarz wiedział, o której porze nocy złodziej ma przyjść, na pewno by czuwał i nie pozwoliłby włamać się do swego domu. Dlatego i wy bądźcie gotowi, bo w chwili, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie. (Mt 24,37-44)

Miało być przemyślane, poukładane, napisane w niedzielę – siedzę i piszę te słowa… we wtorek wieczorem. Ambitny plan, który bynajmniej nie z powodu mojego lenistwa, ale przyczyn niezależnych (przeprowadzanie Taty w weekend) po prostu się nie udał. Może to jest pomysł na początek tego Adwentu? Nie ilość, ale jakość – systematyczność, na mniejszą skalę, ale regularnie?

Czytaj dalej →

Wilki dwa 02

Ciąg dalszy – myśli na przemian Roberta „Litzy” Friedricha i o. Adama Szustaka OP:

  • [Zły] nas nie zaatakuje w jakiś perwersyjny sposób, bo wie, że coś takiego byśmy odrzucili. Zawsze poszuka czegoś delikatnego. Jeżeli masz jakiekolwiek problemy z tym wilkiem – wilkiem pożądania i nieczystości – to poszukaj początków, zobacz, gdzie to się zaczyna, w jaki sposób ten wilk próbuje się co ciebie dostać.
  • Chrześcijanie mają 3 ołtarze. Jeden ołtarz to ten, na którym sprawuje się Eucharystię, gdzie Chrystus składa się w ofierze. Drugi – to stół. Tak często brakuje go w naszych domach – normalny stół, przy którym je się obiady, ale też leży Pismo Święte, które można czytać z dziećmi i rozmawiać na te tematy. I trzeci ołtarz, chyba najtrudniejszy w życiu małżeńskim, to ołtarz celebracji sakramentu małżeństwa.
  • To jest bardzo skomplikowana historia wchodzić w wolę Boga, bo narażam w ten sposób swoje życie. Jaka jest wola Boża? Być dobrym mężem. W tym roku mija 25 lat mojego małżeństwa i przez tyle lat narażam swoje życie.
  • Śmierć codziennie. Ale też zmartwychwstanie, bo na końcu okazuje się, że jestem bardziej szczęśliwy, kiedy żyję dla niej, niż kiedy żyję dla siebie. Z jednej strony tragedia, umarło to, co było moim planem, moje spojrzenie na świat, umiera moje „ja”.
  • On, jeśli Mu się zaufa, przyjmuje Jego pomysły, które czasami wydają się dziwaczne albo za trudne, albo coś nam zabierają, to już w tym życiu chce nam dać naprawdę niewiarygodne szczęście.
  • Zawsze wtedy, kiedy się zdecydowałem: pójdę za czymś, co On proponuje, mimo że mi się nie chce, wydaje mi się to bezsensowne i rozwala moje plany, to nagle się okazywało, że z tego zabranego rosło trzydzieści razy większe dobro, którego nie byłem w stanie przewidzieć.
  • Pan Bóg ocala. Pan Bóg jest zawsze po twojej stronie. Jeśli czujesz, że do czegoś cię wzywa, a tobie się nie chce, bo masz wrażenie, że coś ci zabierze, zaufaj, zrób to.
  • Pan Bóg chciał właśnie tak przyjść na świat. To wcale nie było tak, że On pragnął przyjść inaczej i został odrzucony. Nie. Właśnie tak Chrystus chciał się narodzić. Wybrał sobie taki czas, takie miejsce, takich ludzi, taką wioskę, dlatego że Jemu nie zależy na tym, aby być odrzuconym. On po prostu chciał przyjść na ten świat najciszej i najpokorniej jak się dało, więc wykorzystał wszystkie możliwe warunki, żeby się po prostu zjawić.
  • Pan Bóg wszystko, co robi, robi dlatego, że chce. Tak jak postanowił, tak zrobił. Wybrał taki, a nie inny sposób przyjścia i trzeba się temu sposobowi po prostu przyjrzeć.
  • On strasznie lubi siedzieć przy stole, rozmawiać z ludźmi, przychodzić w niepozornych sytuacjach.
  • Pan Bóg czasem wybiera takie momenty dla niektórych ludzi, bo może inaczej się nie da albo do czegoś tego potrzebuje, ale mam przekonanie, że zazwyczaj On przychodzi tak po prostu.
  • Nasz błąd polega na tym, że ciągle czekamy, aż wydarzy się coś nadzwyczajnego, będzie jakieś wielkie „łup”, Pan Bóg zrobi widowisko i nas spektakularnie zaskoczy. Czytasz to i możliwe, że nic z tych rozważań ci nie zostało, masz wrażenie, że nic się nie zmieniło. I może tak ma być. Może Pan Bóg chce tak po prostu przyjść, dzisiaj, bez żadnego wielkiego wydarzenia? Może właśnie teraz w twoim sercu do ciebie mówi, bo właśnie teraz po prostu i zwyczajnie chce cię do siebie przygarnąć.
  • On wszystko zmienia, bo jeśli jest, to wtedy wszystko się da.
  • Jan z Maryją stoją pod krzyżem. Wszyscy zawsze koncentrujemy się w tej scenie na Maryi, że właśnie tam została Matką wszystkich ludzi. Tylko że jest też druga strona tego wydarzenia. Jeżeli Chrystus mówi do Maryi: (…) oto syn Twój” (J 19,26), to mówi też do Jana: ty jesteś moim bratem. Pod krzyżem nie tylko dokonało się ustanowienie Maryi Opiekunką i Matką wszystkich ludzi, ale dokonało się też uczynienie z każdego człowieka brata Pana Jezusa, co jednocześnie oznacza, że razem z Nim jesteśmy synami i córkami Boga Ojca. Dosłownie.
  • Bóg nas stwarza w każdej chwili. To znaczy, że nie jest tak, iż zostaliśmy stworzeni tylko na początku, a potem poszliśmy w świat i żyjemy. Święty Tomasz uważa, że Bóg w każdej sekundzie potwierdza istnienie każdego człowieka.
  • Jedynie Bóg potrafi zadziałać skutecznie w 3 dni. Cała historia zbawienia wydarzyła się w weekend: ukrzyżowanie, śmierć i zmartwychwstanie.
  • To wszystko po prostu łaska – dar darmo dany… i absolutnie niezasłużony. Łaska to jest niczym niesprowokowane działanie Boże, które nie ma nic wspólnego z twoją gotowością bądź niegotowością. Łaska nie ma żadnego uzależnienia od nas. Całe sedno Bożej miłości polega na tym, że nic nie możesz zrobić, żeby ją dostać.
  • Łaska do skandal, kolejna niezrozumiała rzeczywistość. I jest nadużywana często, wtedy, kiedy nie wiadomo, co powiedzieć.
  • Takie myślenie, że nic nie mogę dać i że dostanę coś gratis, to chyba jest dobra rzecz.
  • Jest w tym fragmencie o paralityku pytanie z tłumu, które wyraża ludzką wątpliwość: „kto może odpuszczać grzechy prócz samego Boga?”. I jest w tym fragmencie odpowiedź Jezusa: „wstań i chodź”. To pokazuje, że Jezus uzdrowił tego paralityka nie ze względu na ludzką wiarę, ale ze względu na ludzką wątpliwość.
  • Owocność, która się dzieje, jest obrazem tego, jak Pan Bóg potrafi łaskawie działać. Mogę by grzeszny czy sparaliżowany, dokładnie tak, jak ten bidok – w nim Jezus nie zobaczył wiary, ale dał mu łaskę, by inni zobaczyli możliwość odpoczynku od grzechów.
  • Dlatego Pan Bóg tak często się zgadza, żebyśmy wchodzili w miejsca, gdzie jesteśmy totalnie bezsilni. On bardzo lubi te sytuacje. Mam wrażenie, że może wręcz trochę prowokuje w pewnych chwilach, bo dopiero wtedy człowiek może uzmysłowić sobie: to naprawdę nie jest ze mnie.
  • Łaska przychodzi mimo drzwi zamkniętych.
  • Jeśli doświadczasz małej śmierci, masz małe cierpienia, to będziesz miał małe zmartwychwstanie. A kiedy masz konkretne doświadczenie, to masz mocniejsze przeżycie zmartwychwstania.
  • Życie pędzi i ty nie chcesz umierać. Ale kiedy już jesteś w sytuacji podbramkowej – z przodu masz Morze Czerwone, z tyłu jest faraon – to są dwie opcje do wyboru: albo Bóg jest, albo Go nie ma. Jeśli Go nie ma, to wszystko, co się dzieje, nie ma sensu. Jeżeli jest, to na pewno coś wymyśli.
  • Jest taka bardzo ładna interpretacja stworzenia świata u Ojców Kościoła: kiedy Bóg stwarzał, to musiał się ograniczyć trochę, bo nie było miejsca na świat. On jest wszystkim. I żeby nas stworzyć, musiał oddać część siebie, musiał umrzeć. Dokładnie tak, jak Jezus na krzyżu. Bóg oddał siebie. Choć zbawienie mogło się odbyć inaczej. Syn Boży mógł przyjść i powiedzieć: no, to teraz wszystko naprawiam!
  • Bóg to świetny chirurg, który momentami rozcina nas nawet bez znieczulenia, bo nie ma czasu. Musi szybko dostać się do naszego wnętrza.
  • Jak ktoś był gorliwym katolikiem, bo chodził do kościoła, a później odchodzi, to być może Pan Bóg ma dla niego właśnie taką drogę. Być może tylko ram czeka na niego dwóch aniołów. Może Pan Bóg zgadza si e na odejścia, bo skoro nie może znaleźć człowieka w Kościele, to szuka go w innych miejscach? Pan Bóg zawsze próbuje odnaleźć si w zaproponowanej przez nas sytuacji.
  • Bóg w swojej niewiarygodnej pokorze oraz miłości dostosowuje się do tego, co zrobiliśmy. Próbuje nas znaleźć tam, gdzie poszliśmy.
  • Mogę postawić siebie obok historii, którą Pan Bóg chce ze mną przeżyć. Prawdą jest, że jeśli nie zdążę na tramwaj, to Pan Bóg poczeka ze mną i pojedzie tym drugim. Albo można też pojechać w odwrotnym kierunku. Bóg to nie jest jakaś ideologia, za którą składamy ofiary ze swojego czasu i drobnych pieniędzy, by przekonać Go, że warto nam błogosławić i kochać nas. To jest Rzeczywistość Realna, w której można bardzo świadomie postawić się poza historią zbawienia i na własne życzenie nie zostać zbawionym. Możesz do końca z uporem trwać we własnej woli i szukać siebie w życiu.
  • Wierzę, że Bóg jest w stanie tak oczarować sobą, tak pokazać swoje piękno, że żaden człowiek nie zdoła Mu się oprzeć i nigdy nie wybierze zła. I nie chodzi mi o uwodzenie, zniewalanie. Człowiek, który jest całkowicie pociągnięty miłością do kogoś, nie uznaje się za zniewolonego.
  • Wierzymy, że każdy sakrament jest Bożą ingerencją w coś, czego nie jesteśmy w stanie po ludzku zmienić, do czego nie możemy się przygotować. I wszędzie tam, gdzie nie potrafimy przewalczyć swoich słabości, wchodzi Bóg.
  • Wiele razy mam takie odczucie, że jeżeli doświadczam miłości Pana Boga, to moje życie nabiera funkcji życia z wdzięcznością. Nieraz jestem zaskoczony faktem, że kopałem w jakimś miejscu, gdzie myślałem, że znajdę skarb, a tam go nie było. Bo był cały czas z tyłu, za mną, albo obok…
  • W życiu spotyka się taką miłość, na jaką się chce odpowiedzieć.
  • Dobro nie jest odpowiedzią na zło. Dobro jest odpowiedzią na miłość.
  • Boża miłość jest niesprawiedliwa i na tym polega jej cudowność.
  • Tam, gdzie nie ma Ducha Bożego, tam nie ma Kościoła. Tam gdzie nie ma Kościoła, tam nie ma zbawienia. To zdanie oznacza, że Kościół nie ogranicza się wyłącznie do instytucji. Kościół jest tam, gdzie jest Duch Święty, a On jest wszędzie tam, gdzie ktoś czyni jakiekolwiek dobro.
  • Jeżeli muzułmanin wierzy w Jednego Boga i żyje dobrze, to można powiedzieć, że jest w Kościele katolickim – powszechnym. Znowu odsyłam do greki: catholicos – uniwersalny, powszechny, dotyczący wszystkich. Oczywiście byłoby dobrze, żeby poznał Chrystusa i przyjął Go jako swojego Pana, uwierzył w Niego jako Zbawiciela i Syna Bożego. Ale jeśli tak się nie stanie, jeśli będzie żył dobrze jako muzułmanin, szukając dobra i wierząc w Boga, to właśnie to wystarczy Bogu, żeby zbawić tego człowieka i doprowadzić go do pełni prawdy, do której również nas będzie doprowadzał, bo to, że jesteśmy w Kościele katolickim nie oznacza, że wszystko już wiemy, rozumiemy i nic przed nami nie stoi do odkrycia.
  • Jeżeli jest jedno Źródło życia, którym jest Bóg i z którego wytryskuje obfitość darów, to im dalej od Niego jesteśmy, tym jest z nami gorzej.
  • Ja już teraz jestem w stanie przetrwać każdy dzień, a wieczorem mogę stanąć przed Bogiem i powiedzieć: zobacz, było nam dzisiaj nieźle razem… To dobranoc. Następny dzień jest inny.
  • To, co zepsujesz, Bóg naprawi.
  • Doświadczam wiele razy, że jak zaproszę do słabości Boga i poproszę, żeby pomagał, by to, co robimy, nie dawało tylko nam chwały, ale żeby pomagało komuś drugiemu, to jest najbardziej skuteczne.
  • Kiedy masz przed sobą jakieś zadanie, to odpowiedz sobie na pytanie: czego tam szukasz? Jeżeli będziesz szukał Bożej chwały, to nawet gdyby to było najbardziej liche i beznadziejne, wystarczy. Jeśli zrobisz to dla swojej chwały, to nawet gdybyś miał trzysta tysięcy żołnierzy, polegniesz.
  • Bóg jest przyziemny i prosty. Zresztą wszystkie przypowieści są takie: jak nie baba, to chłop siejący ziarno na polu. Albo na przykład przypowieść o łowieniu ryb. Jezus nie używa żadnych wzniosłych obrazów. Tylko sięga po rzeczy z tego świata.
  • Myślę, że najlepszą rzeczywistością, która oskrobuje z tej całej górnolotności, jest po prostu nieustanne zadawanie sobie pytania: gdzie mam kogoś kochać.
  • Najlepszą metodą jest kochanie drugiego człowieka. Ono ściąga nas z tego wymyślonego piedestału, na którym mamy być widoczni, do takiego minimum. A w tym minimum jest wszystko.
I to (aż…) by było na tyle.

Ostatnia prosta

I tyle. Bo dzisiaj (21 grudnia) tekst dokładnie ten sam, co z 04. niedzieli Adwentu. Nic dodać, nic ująć. Może tylko właśnie zapytać – czy ja to w końcu ogarnę i uwierzę?
 
Zostały 2,5 dni tego pięknego czasu – choć aura nie nastraja, mało zimowa, i bardziej pasuje powiedzenie, że piękną mamy wiosnę/jesień (w zależności od tego, czy słońce świeci) tej zimy. Ostatnia prosta, bardziej niż dosłownie. Prezenty już raczej pewnie pokupowane, zakupy porobione, zaczyna się powoli pichcenie, pieczenie, duszenie, i inne takie kuchenne działania.
Ważne jest to, żeby nie stracić z oczu istoty tego, na co, a właściwie na Kogo się przygotowujemy. Bo bywa bardzo różnie, i w ferworze walki z czasem zdarza się, że się gubimy, zaczynamy wściekać, awanturować, padają jakieś niepotrzebne słowa, wyrzuty. Czy przygotowanie do świąt to czas dany nam, żeby sobie poskakać do gardeł i powyrzucać? Nie. Pewnie, zdarza się stres, spinanie, żeby zdążyć, przygotować, odpicować… Ja uświadomiłem sobie na przykład, że gdyby mi żona nie powiedziała, żyłbym w błogiej nieświadomości odnośnie konieczności zmiany i wyprania firan; człowiek uczy się całe życie.
Jeśli to przygotowanie do świąt ma się skończyć karczemną awanturą i obrażaniem – to nie ma sensu. Lubię mówić, że szopka wystarczy jedna – ta z Jezusem, do której pójdziemy w kościele, i jeśli w domu robimy szopkę z cyrkiem przygotowań, to mijamy się kompletnie z celem. Jak to kapitalnie ujął w jednych rekolekcjach internetowych ks. Jan Kaczkowski: „gwiazdka” nie może być tylko pustym sygnałem dla odpalenia naszej wigilijnej obrzędowości – w takim ludzkim wymiarze: prezenty, rytuał z obowiązkową pasterką, przez którą stoi się pod kościołem. Świetne. Udawanie nie ma żadnego sensu – chyba uczciwiej po prostu nie brać w tym świętowaniu na siłę, wbrew sobie, udziału.
To jest czas dany na to, żeby się wyciszyć i podsumować ten Adwent. Co wyszło, co nie wyszło. Nie potępiać się, nie zadręczać, nie biczować – ale podziękować za to, co było dobre, co się udało. Prosić Pana o natchnienie i siłę na walkę w przyszłym roku – zawsze znajdzie się pole do działania. Rozliczyć samego siebie, tak uczciwie. Nie chodzi o to, czy nie jadłem słodyczy – sorry, to jest dobre dla dzieci… Czy próbowałem w czymś choćby najzwyklejszym być bardziej sumienny, lepszy. Tu nie chodzi o przewrót kopernikański – ale to, aby coś w sobie zmienić. Bóg przez te niepełne 4 tygodnie dał naprawdę dużo słów inspiracji.
Jest jeszcze okazja na spowiedź. Wczoraj było bardzo ładne wezwanie w modlitwie powszechnej za tych właśnie, którzy ciągle zwlekają z posprzątaniem tej najważniejszej, choć niewidocznej sfery. Pewnie odstoisz trochę już w kolejce – ale warto.
On znowu się narodzi, pokój wam!