Nie stracić wiary w Watykanie

maxi_p7687778091

Dzisiaj kilka słów o książce, którą czytałem już jakiś czas temu – pod koniec sierpnia. Publikacja Więzi, wywiad-rzeka Cezarego Gawrysia z dr. Stefanem Frankiewiczem, członkiem pierwszego składu polskiego wydania L’Oservatore Romano (1979-1989), a następnie naczelnego tejże Więzi (1989-1995) i wreszcie pierwszego ambasadora III przy Stolicy Apostolskiej (1995-2001). Książka pod intrygującym tytułem „Nie stracić wiary w Watykanie”. Pomijając to, że zaintrygował mnie sam tytuł, uważam, że jest to publikacja bardzo ciekawa, ponieważ pozwala na wyobrażenie sobie w jakimś stopniu, jak wyglądały realia osób zaangażowanych w media katolickie czy to jeszcze w czasach głębokiego PRLu, czy to u jego schyłku; wreszcie, pokazuje delikatne niuanse dotyczące tego, jak wygląda praca dyplomatyczna i to jedyna w swoim rodzaju – bo na placówce w Watykanie.

Czytaj dalej →

Kreatywne rozdawanie

the unjust steward

Jezus powiedział do swoich uczniów: Pewien bogaty człowiek miał rządcę, którego oskarżono przed nim, że trwoni jego majątek. Przywołał go do siebie i rzekł mu: Cóż to słyszę o tobie? Zdaj sprawę z twego zarządu, bo już nie będziesz mógł być rządcą. Na to rządca rzekł sam do siebie: Co ja pocznę, skoro mój pan pozbawia mię zarządu? Kopać nie mogę, żebrać się wstydzę. Wiem, co uczynię, żeby mię ludzie przyjęli do swoich domów, gdy będę usunięty z zarządu. Przywołał więc do siebie każdego z dłużników swego pana i zapytał pierwszego: Ile jesteś winien mojemu panu? Ten odpowiedział: Sto beczek oliwy. On mu rzekł: Weź swoje zobowiązanie, siadaj prędko i napisz: pięćdziesiąt. Następnie pytał drugiego: A ty ile jesteś winien? Ten odrzekł: Sto korcy pszenicy. Mówi mu: Weź swoje zobowiązanie i napisz: osiemdziesiąt. Pan pochwalił nieuczciwego rządcę, że roztropnie postąpił. Bo synowie tego świata roztropniejsi są w stosunkach z ludźmi podobnymi sobie niż synowie światłości. Ja też wam powiadam: Pozyskujcie sobie przyjaciół niegodziwą mamoną, aby gdy /wszystko/ się skończy, przyjęto was do wiecznych przybytków. Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w drobnej rzeczy jest nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy będzie. Jeśli więc w zarządzie niegodziwą mamoną nie okazaliście się wierni, prawdziwe dobro kto wam powierzy? Jeśli w zarządzie cudzym dobrem nie okazaliście się wierni, kto wam da wasze? żaden sługa nie może dwom panom służyć. Gdyż albo jednego będzie nienawidził, a drugiego miłował; albo z tamtym będzie trzymał, a tym wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i mamonie. (Łk 16,1-13)

Są ludzie, którzy w tym tekście widzą pochwałę nieuczciwego działania jako takiego, zachętę do kombinowania. Nie mają racji – natomiast Jezus z całą pewnością zachęca do wykorzystywania okazji, aby okazać miłosierdzie drugiemu. Problem, którego Jezus dotyka, jest dzisiaj (jak chyba zawsze?) bardzo aktualny – chodzi o pieniądze, bogactwo, wykorzystywanie środków finansowych, jakie mamy do dyspozycji. Mamy z tym duży problem – także dlatego, że bardzo chętnie upraszczamy: bogactwo = zło.

Czytaj dalej →

Znak pokoju, czyli kolejna wojenka

znak_pokoju_labo

Miało być przekazywanie znaku pokoju – a wyszło wielkie zamieszanie i bardzo dużo zarzutów. Niestety, wydaje mi się że wiele w myśl stereotypów i, ot, dla „świętego spokoju”. Mamy Rok Miłosierdzia, tak? Ano tak. W sam raz na nową wojenkę.

Czytaj dalej →

Poszukiwanie i znajdowanie na wieczność

16 - 1

Zbliżali się do Jezusa wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie. Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi. Opowiedział im wtedy następującą przypowieść: Któż z was, gdy ma sto owiec, a zgubi jedną z nich, nie zostawia dziewięćdziesięciu dziewięciu na pustyni i nie idzie za zgubioną, aż ją znajdzie? A gdy ją znajdzie, bierze z radością na ramiona i wraca do domu; sprasza przyjaciół i sąsiadów i mówi im: Cieszcie się ze mną, bo znalazłem owcę, która mi zginęła. Powiadam wam: Tak samo w niebie większa będzie radość z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia. Albo jeśli jakaś kobieta, mając dziesięć drachm, zgubi jedną drachmę, czyż nie zapala światła, nie wymiata z domu i nie szuka staranne, aż ją znajdzie. A znalazłszy ją, sprasza przyjaciółki i sąsiadki i mówi: Cieszcie się ze mną, bo znalazłam drachmę, którą zgubiłam. Tak samo, powiadam wam, radość powstaje u aniołów Bożych z jednego grzesznika, który się nawraca. Powiedział też: Pewien człowiek miał dwóch synów. Młodszy z nich rzekł do ojca: Ojcze, daj mi część majątku, która na mnie przypada. Podzielił więc majątek między nich. Niedługo potem młodszy syn, zabrawszy wszystko, odjechał w dalekie strony i tam roztrwonił swój majątek, żyjąc rozrzutnie. A gdy wszystko wydał, nastał ciężki głód w owej krainie i on sam zaczął cierpieć niedostatek. Poszedł i przystał do jednego z obywateli owej krainy, a ten posłał go na swoje pola żeby pasł świnie. Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, którymi żywiły się świnie, lecz nikt mu ich nie dawał. Wtedy zastanowił się i rzekł: Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu z głodu ginę. Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie; już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mię choćby jednym z najemników. Wybrał się więc i poszedł do swojego ojca. A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go. A syn rzekł do niego: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem. Lecz ojciec rzekł do swoich sług: Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi. Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i bawić się, ponieważ ten mój syn był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się. I zaczęli się bawić. Tymczasem starszy jego syn przebywał na polu. Gdy wracał i był blisko domu, usłyszał muzykę i tańce. Przywołał jednego ze sług i pytał go, co to ma znaczyć. Ten mu rzekł: Twój brat powrócił, a ojciec twój kazał zabić utuczone cielę, ponieważ odzyskał go zdrowego. Na to rozgniewał się i nie chciał wejść; wtedy ojciec jego wyszedł i tłumaczył mu. Lecz on odpowiedzał ojcu: Oto tyle lat ci służę i nigdy nie przekroczyłem twojego rozkazu; ale mnie nie dałeś nigdy koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi. Skoro jednak wrócił ten syn twój, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, kazałeś zabić dla niego utuczone cielę. Lecz on mu odpowiedział: Moje dziecko, ty zawsze jesteś przy mnie i wszystko moje do ciebie należy. A trzeba się weselić i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył, zaginął a odnalazł się. (Łk 15,1-32)

Zagubiona owca, wdowa i zagubiona drachma i zagubiony syn – w każdym obrazku przewija się to gubienie. Choć pewnie, jak to szczególnie w tym Roku Miłosierdzia podkreślić należy: też i (a może przede wszystkim?) miłosierny ojciec. Gubimy się, mylimy, łazimy po tym życiu po ciemku – i właściwie niezmienne jest jedno: że Bóg nas szuka, wyczekuje i w tym naszym poplątaniu, błądzeniu ciągle z taką samą miłością wychodzi naprzeciw.

Czytaj dalej →

Muzułmanie w kościele

Niestety, fundamentaliści islamscy poczynają sobie coraz śmielej. Pewnie z rok czasu temu nikt nie wyobrażał sobie sytuacji, jaka miała miejsce pod koniec lipca we Francji – zabójstwa katolickiego księdza, i to w trakcie odprawiania Mszy Świętej, przy ołtarzu.

Czytaj dalej →

Wszyscy Święci w Warszawie

Kolejny raz przyjechałem dzisiaj do Warszawy, zawodowo, bo na szkolenie. Precyzyjnie – z Warszawy miałem transport do pewnego ośrodka nieopodal stolicy, gdzie szkolenie się odbywa przez kilka dni. I któryś już raz pomyślałem, że chciałbym wejść do jakiegoś kościoła na chwilę modlitwy.

Czytaj dalej →

Błogosławione doświadczenia

sermon-on-the-mount-plain-102

W owym czasie Jezus podniósł oczy na swoich uczniów i mówił: Błogosławieni jesteście wy, ubodzy, albowiem do was należy królestwo Boże. Błogosławieni wy, którzy teraz głodujecie, albowiem będziecie nasyceni. Błogosławieni wy, którzy teraz płaczecie, albowiem śmiać się będziecie. Błogosławieni będziecie, gdy ludzie was znienawidzą, i gdy was wyłączą spośród siebie, gdy zelżą was i z powodu Syna Człowieczego podadzą w pogardę wasze imię jako niecne: cieszcie się i radujcie w owym dniu, bo wielka jest wasza nagroda w niebie. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili prorokom. Natomiast biada wam, bogaczom, bo odebraliście już pociechę waszą. Biada wam, którzy teraz jesteście syci, albowiem głód cierpieć będziecie. Biada wam, którzy się teraz śmiejecie, albowiem smucić się i płakać będziecie. Biada wam, gdy wszyscy ludzie chwalić was będą. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili fałszywym prorokom. (Łk 6,20-26)

Co to znaczy – być błogosławionym? Po prostu szczęście, radość spełnienie. I znowu, podobnie jak to opisywałem w poprzednim tekście, pobieżna lektura tych słów Jezusa może wydawać się, hm, dyskretnie rzecz biorąc mało zachęcająca. Bo co to za błogosławieństwo? Gdzie tu szczęście?

Czytaj dalej →

Jak mało i jak bardzo bez sensu

Cross

Wielkie tłumy szły z Jezusem. On zwrócił się i rzekł do nich: Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto siebie samego, nie może być moim uczniem. Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem. Bo któż z was, chcąc zbudować wieżę, nie usiądzie wpierw i nie oblicza wydatków, czy ma na wykończenie? Inaczej, gdyby założył fundament, a nie zdołałby wykończyć, wszyscy, patrząc na to, zaczęliby drwić z niego: Ten człowiek zaczął budować, a nie zdołał wykończyć. Albo który król, mając wyruszyć, aby stoczyć bitwę z drugim królem, nie usiądzie wpierw i nie rozważy, czy w dziesięć tysięcy ludzi może stawić czoło temu, który z dwudziestoma tysiącami nadciąga przeciw niemu? Jeśli nie, wyprawia poselstwo, gdy tamten jest jeszcze daleko, i prosi o warunki pokoju. Tak więc nikt z was, kto nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem. (Łk 14,25-33)

Odpowiedzialność, roztropność, odwaga, gotowość dostosowania się – bycia elastycznym, naprawdę wolnym w kontekście tego, co Bóg może postawić na twojej drodze. Tu nie chodzi o to, że Jezus chce kogoś zniechęcić – ale wręcz przeciwnie: stawia sprawę bardzo jasno, uprzedza, że tak właśnie może być.

Czytaj dalej →