Skala problemu

Jezus powiedział do swoich uczniów: Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą; i taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą. Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz? Albo jak możesz mówić swemu bratu: Pozwól, że usunę drzazgę z twego oka, gdy belka tkwi w twoim oku? Obłudniku, wyrzuć najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka twego brata. (Mt 7,1-5)

My lubimy bardzo oceniać innych, łatwo przychodzi nam wyrokowanie i opiniowanie tego, który stoi obok. Przecież wszystko widać, przecież to lekkie, łatwe i przyjemne. No, i co najważniejsze, przecież zawsze robię to w imię dobrej sprawy, z takiej troski. Naprawdę?

Czytaj dalej Skala problemu

Zapomnieli o Franciszku

Sytuacja wygląda dość ciekawie – żeby nie powiedzieć, niezręcznie, czego hierarchia jakby nie dostrzega. Ja rozumiem, pewne naleciałości, przyzwyczajenie, przywiązanie i tego rodzaju kwestie. Ale zapraszać na spotkanie z osobą, o której w zaproszeniu się ani słowem nie wspomina?

Czytaj dalej Zapomnieli o Franciszku

Postaw się w Bożej obecności

Gdy Jezus modlił się na osobności, a byli z Nim uczniowie, zwrócił się do nich z zapytaniem: Za kogo uważają Mnie tłumy? Oni odpowiedzieli: Za Jana Chrzciciela; inni za Eliasza; jeszcze inni mówią, że któryś z dawnych proroków zmartwychwstał. Zapytał ich: A wy za kogo Mnie uważacie? Piotr odpowiedział: Za Mesjasza Bożego. Wtedy surowo im przykazał i napomniał ich, żeby nikomu o tym nie mówili. I dodał: Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć: będzie odrzucony przez starszyznę, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; będzie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie. Potem mówił do wszystkich: Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje! Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa. (Łk 9,18-24)

Już sam początek tego tekstu mówi o rzeczywistości, która jest mi bardzo bliska – i na którą, niestety, bardzo często brakuje. A jest bardzo ważna. Chodzi o modlitwę w samotności – może nie dosłownie (choć to pomaga), ale w skrytości serca, w odosobnieniu samego siebie. To miejsce, czas i przestrzeń, w których padają najważniejsze pytania. Do takich należy właśnie to – kim dla mnie jest Jezus? Kto wie, czy – przy największym przykazaniu – to nie jest najważniejsze ewangeliczne pytanie?

Czytaj dalej Postaw się w Bożej obecności

Znajdź dobro, a nie szukaj nieprzyjaciół

Jezus powiedział do swoich uczniów: Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski. (Mt 5,43-48)

Niby sprawa podstawowa, fundamentalna i najważniejsza – bo chodzi o najważniejsze i pierwsze, jak to określił Jezus, przykazanie. A jednak, mamy z tym ciągle problem. Może dlatego, że trudno jest zrozumieć, o co chodzi z tą „nieprzyjaźnią”?

Czytaj dalej Znajdź dobro, a nie szukaj nieprzyjaciół

Idź na całość. Bądź gwałtowny przed Bogiem

Jeden z faryzeuszów zaprosił Jezusa do siebie na posiłek. Wszedł więc do domu faryzeusza i zajął miejsce za stołem. A oto kobieta, która prowadziła w mieście życie grzeszne, dowiedziawszy się, że jest gościem w domu faryzeusza, przyniosła flakonik alabastrowy olejku, i stanąwszy z tyłu u nóg Jego, płacząc, zaczęła łzami oblewać Jego nogi i włosami swej głowy je wycierać. Potem całowała Jego stopy i namaszczała je olejkiem. Widząc to faryzeusz, który Go zaprosił, mówił sam do siebie: Gdyby On był prorokiem, wiedziałby, co za jedna i jaka jest ta kobieta, która się Go dotyka, że jest grzesznicą. Na to Jezus rzekł do niego: Szymonie, mam ci coś powiedzieć. On rzekł: Powiedz, Nauczycielu! Pewien wierzyciel miał dwóch dłużników. Jeden winien mu był pięćset denarów, a drugi pięćdziesiąt. Gdy nie mieli z czego oddać, darował obydwom. Który więc z nich będzie go bardziej miłował? Szymon odpowiedział: Sądzę, że ten, któremu więcej darował. On mu rzekł: Słusznie osądziłeś. Potem zwrócił się do kobiety i rzekł Szymonowi: Widzisz tę kobietę? Wszedłem do twego domu, a nie podałeś Mi wody do nóg; ona zaś łzami oblała Mi stopy i swymi włosami je otarła. Nie dałeś Mi pocałunku; a ona, odkąd wszedłem, nie przestaje całować nóg moich. Głowy nie namaściłeś Mi oliwą; ona zaś olejkiem namaściła moje nogi. Dlatego powiadam ci: Odpuszczone są jej liczne grzechy, ponieważ bardzo umiłowała. A ten, komu mało się odpuszcza, mało miłuje. Do niej zaś rzekł: Twoje grzechy są odpuszczone. Na to współbiesiadnicy zaczęli mówić sami do siebie: Któż On jest, że nawet grzechy odpuszcza? On zaś rzekł do kobiety: Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju! Następnie wędrował przez miasta i wsie, nauczając i głosząc Ewangelię o królestwie Bożym. A było z Nim Dwunastu oraz kilka kobiet, które uwolnił od złych duchów i od słabości: Maria, zwana Magdaleną, którą opuściło siedem złych duchów; Joanna, żona Chuzy, zarządcy u Heroda; Zuzanna i wiele innych, które im usługiwały ze swego mienia. (Łk 7,36-8,3)

My jesteśmy z natury bardzo wygodni – prawda? Wiele rzeczy nam nie przeszkadza wtedy, kiedy nas bezpośrednio nie dotyka, nie dotyczy, nie absorbuje. Coś się dzieje z boku. Gorzej, kiedy zaczyna w końcu i nas dotyczyć. Tak samo jest w relacji z (do) Jezusem – jest fajnie, dopóki On sobie gdzieś tam jest, nie za daleko i nie za blisko, nie narzucamy się sobie nawzajem (czytaj: ja Jemu). Kiedyś jednak zauważam, że On przychodzi tak naprawdę bardzo właśnie do mnie, do mojego serca, do mojego domu. I wtedy zaczynają się dziać cuda – tak jak przy tej wizycie u faryzeusza, powyżej.

Czytaj dalej Idź na całość. Bądź gwałtowny przed Bogiem

Diabelska motywacja

To książka, do której podchodziłem z dystansem – mimo, iż autora znam zarówno z działalności w redakcji programów katolickich TVP, jak i z będących treścią wspomnianej książki felietonów, jakie od lad publikuje na łamach Tygodnika Powszechnego (wpisująca się w, modny dzisiaj, trend wydawania w wersji książkowej zbiór twórczości publikowanej w prasie przez jakiś okres czasu – tu za lata 2012-2015). Trochę sobie leżała, ale w końcu po nią sięgnąłem. Co ciekawe, docenił ją także mój pięcioletni synek – który… wziął długopis i porysował co nieco po okładce 🙂 W tym miejscu pewnie niektórzy nerwowo się przeżegnają – chodzi bowiem o, ni mniej ni więcej, Felietony diabelskie Marka Zająca, które wydał jezuicki WAM.

Czytaj dalej Diabelska motywacja

Nie płacz – Bóg nie powiedział jeszcze ostatniego słowa

Jezus udał się do pewnego miasta, zwanego Nain; a szli z Nim Jego uczniowie i tłum wielki. Gdy zbliżył się do bramy miejskiej, właśnie wynoszono umarłego – jedynego syna matki, a ta była wdową. Towarzyszył jej spory tłum z miasta. Na jej widok Pan użalił się nad nią i rzekł do niej: Nie płacz! Potem przystąpił, dotknął się mar – a ci, którzy je nieśli, stanęli – i rzekł: Młodzieńcze, tobie mówię wstań! Zmarły usiadł i zaczął mówić; i oddał go jego matce. A wszystkich ogarnął strach; wielbili Boga i mówili: Wielki prorok powstał wśród nas, i Bóg łaskawie nawiedził lud swój. I rozeszła się ta wieść o Nim po całej Judei i po całej okolicznej krainie. (Łk 7,11-17)

To nie jest tekst o tym, że Bóg czyni cuda – to wiemy, choć nikt z nas nie jest w stanie tak precyzyjnie powiedzieć, dlaczego w tym miejscu (obrazek powyżej) do cudu doszło, a gdzie indziej nie. To wie tylko Bóg i wierzymy, że w ten sposób wypełnia się Jego wola. Według mnie, to tekst bardziej o tym, że Bóg jest blisko i wysłuchuje wtedy, kiedy Go prosimy, choć nie zawsze tak, jak byśmy to widzieli, tego pragnęli. 

Czytaj dalej Nie płacz – Bóg nie powiedział jeszcze ostatniego słowa

Świętowanie dziecka

Dzień Dziecka to taki ciekawy dzień. Z jednej strony – za stary ze mnie koń, aby sam go świętował (choć tata przesłał mi smsem życzenia z tej okazji – co w dotychczasowym moim 30-letnim życiu się nie zdarzyło dotąd 😀 ). Z drugiej strony, synek sam w sobie jest pretekstem, aby ten dzień świętować, sprawić mu jakąś wyjątkową frajdę. A może przy okazji także coś zrozumieć w kontekście relacji: ja-Bóg?

Czytaj dalej Świętowanie dziecka

Modlitwa św. Tomasza z Akwinu

W wieku 89 lat zmarł 23 maja 2016 r. zmarł jeden z nestorów polskiej prowincji Zakonu Kaznodziejskiego – o. Tomasz Pawłowski OP (1927-2016), legendarny twórca krakowskiego duszpasterstwa akademickiego Beczka. Nie znam człowieka – choć na pewno to ciekawa postać – i chciałem tutaj tylko przytoczyć słowa przepięknej modlitwy, którą, jak to mówili na jego Mszy pogrzebowej, rozdawał pod koniec życia osobom, z którymi się stykał.

Modlitwa św. Tomasza z Akwinu

Panie, Ty wiesz lepiej, aniżeli ja sam,
że się starzeję i pewnego dnia będę stary.

Zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania,
że muszę coś powiedzieć na każdy temat
i przy każdej okazji.

Odbierz mi chęć prostowania każdemu jego ścieżek.

Uczyń mnie poważnym, lecz nie ponurym;
czynnym lecz nie narzucającym się.

Szkoda mi nie spożytkować wielkich zasobów mądrości,
jakie posiadam, ale Ty Panie wiesz, że chciałbym
zachować do końca paru przyjaciół.

Wyzwól mój umysł od nie kończącego się brnięcia
w szczegóły i daj mi skrzydeł, bym w lot
przechodził do rzeczy.

Zamknij mi usta w przedmiocie mych niedomagań i
cierpień w miarę jak ich przybywa a chęć wyliczania
ich staje się z upływem lat coraz słodsza.

Nie proszę o łaskę rozkoszowania się opowieściami o
cudzych cierpieniach, ale daj mi cierpliwość
wysłuchania ich.

Nie śmiem Cię prosić o lepszą pamięć, ale proszę
Cię o większa pokorę i mniej niezachwianą pewność,
gdy moje wspomnienia wydają się sprzeczne z cudzymi.

Użycz mi chwalebnego poczucia,
że czasami mogę się mylić.

Zachowaj mnie miłym dla ludzi,
choć z niektórymi z nich doprawdy trudno wytrzymać.

Nie chcę być świętym, ale zgryźliwi starcy;
to jeden ze szczytów osiągnięć szatana.

Daj mi zdolność dostrzegania dobrych rzeczy w
nieoczekiwanych miejscach i niespodziewanych zalet
w ludziach; daj mi Panie łaskę mówienia im o tym.

Kilka niezbyt długich myśli – a ile do rozważania… 🙂