Diabelska motywacja

To książka, do której podchodziłem z dystansem – mimo, iż autora znam zarówno z działalności w redakcji programów katolickich TVP, jak i z będących treścią wspomnianej książki felietonów, jakie od lad publikuje na łamach Tygodnika Powszechnego (wpisująca się w, modny dzisiaj, trend wydawania w wersji książkowej zbiór twórczości publikowanej w prasie przez jakiś okres czasu – tu za lata 2012-2015). Trochę sobie leżała, ale w końcu po nią sięgnąłem. Co ciekawe, docenił ją także mój pięcioletni synek – który… wziął długopis i porysował co nieco po okładce 🙂 W tym miejscu pewnie niektórzy nerwowo się przeżegnają – chodzi bowiem o, ni mniej ni więcej, Felietony diabelskie Marka Zająca, które wydał jezuicki WAM.

Czytaj dalej Diabelska motywacja

Nie płacz – Bóg nie powiedział jeszcze ostatniego słowa

Jezus udał się do pewnego miasta, zwanego Nain; a szli z Nim Jego uczniowie i tłum wielki. Gdy zbliżył się do bramy miejskiej, właśnie wynoszono umarłego – jedynego syna matki, a ta była wdową. Towarzyszył jej spory tłum z miasta. Na jej widok Pan użalił się nad nią i rzekł do niej: Nie płacz! Potem przystąpił, dotknął się mar – a ci, którzy je nieśli, stanęli – i rzekł: Młodzieńcze, tobie mówię wstań! Zmarły usiadł i zaczął mówić; i oddał go jego matce. A wszystkich ogarnął strach; wielbili Boga i mówili: Wielki prorok powstał wśród nas, i Bóg łaskawie nawiedził lud swój. I rozeszła się ta wieść o Nim po całej Judei i po całej okolicznej krainie. (Łk 7,11-17)

To nie jest tekst o tym, że Bóg czyni cuda – to wiemy, choć nikt z nas nie jest w stanie tak precyzyjnie powiedzieć, dlaczego w tym miejscu (obrazek powyżej) do cudu doszło, a gdzie indziej nie. To wie tylko Bóg i wierzymy, że w ten sposób wypełnia się Jego wola. Według mnie, to tekst bardziej o tym, że Bóg jest blisko i wysłuchuje wtedy, kiedy Go prosimy, choć nie zawsze tak, jak byśmy to widzieli, tego pragnęli. 

Czytaj dalej Nie płacz – Bóg nie powiedział jeszcze ostatniego słowa

Świętowanie dziecka

Dzień Dziecka to taki ciekawy dzień. Z jednej strony – za stary ze mnie koń, aby sam go świętował (choć tata przesłał mi smsem życzenia z tej okazji – co w dotychczasowym moim 30-letnim życiu się nie zdarzyło dotąd 😀 ). Z drugiej strony, synek sam w sobie jest pretekstem, aby ten dzień świętować, sprawić mu jakąś wyjątkową frajdę. A może przy okazji także coś zrozumieć w kontekście relacji: ja-Bóg?

Czytaj dalej Świętowanie dziecka