Płonie ognisko – tylko nie w lesie, a pod kościołem

Ostatnimi czasy jest tak, że raz po raz powraca do mne taka myśl, że Kościół w Polsce właściwie to nie potrzebuje w ogóle wrogów na zewnątrz, bo w sposób absolutnie bezrefleksyjny strzela sobie w stopę, właściwie raz po raz. Zero refleksji, w kółko te same błędy ale równie jednoznacznie bezsensowne zachowania – jakby w poczuciu, że ciemny lud po prostu we wszystko uwierzy, pokiwa ze zrozumieniem głową, a potem wróci do swoich zdrowasiek, i wszystko rozejdzie się po przysłowiowych kościach. Czy aby na pewno? Dwa obrazki z ostatnich dni.

Czytaj dalej →

Specyficzne miłosierdzie

Bardzo daleki jestem od wieszczenia apokaliptycznym tonem „końca Kościoła” itp. Natomiast sytuacja z weekendu – dotycząca tego, co działo się w Białymstoku z udziałem grupy zadeklarowanych narodowców – bardzo dobitnie, niestety, pokazuje, że Kościół w Polsce się w tej materii zupełnie pogubił i dopuszcza do sytuacji, które z punktu widzenia średnio trzeźwo myślącego i znającego nauczanie Kościoła człowieka nigdy nie powinny mieć miejsca.

Czytaj dalej →