Licytowanie o licytacje i nie tylko

d1748875616

Dzisiaj 25. finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Wydarzenie jubileuszowe, i na pewno wyjątkowe w tym sensie, że inne od dotychczasowych – bowiem obecna władza nie tylko uznała za stosowne usunięcie wydarzenia z przestrzeni publicznej, na ile jest to możliwe (odmowa transmisji w TVP, brak zgody na wydanie znaczków pamiątkowych przez Pocztę Polską i wiele innych), co wręcz za wszelką cenę chce na siłę odwrócić uwagę ludzi od finału, organizując na skalę krajową imprezę konkurencyjną. Sprawa jest o tyle bez sensu, że rządzący tym samym zapewniają dzisiaj rekordową oglądalność TVNowi, dokąd WOŚP się przeniosła,i gdzie będzie ją obserwowała pewnie większość Polski.

Przykładów jest więcej – choćby Świnoujście czy Warszawa, gdzie orkiestry mundurowe nie wystąpią w ramach finałów WOŚP – pomimo, że uświetniali imprezę w latach ubiegłych. Przyczyn nie podano. Autor tekstu słusznie na końcu postawił pytanie o priorytety: „Sprawa tym bardziej bulwersuje, że przełożeni służb mundurowych jeszcze niedawno kazali w Białymstoku swoim podwładnym sypać z helikoptera konfetti na głowę wiceministra spraw wewnętrznych, a w Szczecinie na Orszaku Trzech Króli poprzebierano policjantów za anioły. Dlaczego więc problemem jest koncert orkiestry i asysta marynarzy dla dzieci zbierających pieniądze do puszek, by pomóc starszym osobom i chorym dzieciom?”. No tak, konfetti czy szopka ważniejsze. A tu można by „tylko” pomóc.

O co chodzi z robieniem konkurencji WOŚP? Ano o to, że rząd oraz resort obrony razem z Caritas Ordynariatu Polowego Wojska Polskiego zorganizowali na dzień 14 stycznia 2017 r. (czyli wczoraj) w 16 miastach Polski pikniki wojskowe pod hasłem „Bezpieczna Polska”. Przyczyna oficjalna – „spotkań z okazji powitania wojsk amerykańskich”. Oczywiście, przypadkiem siatka spotkań pokrywa się z siatką miast, w których WOŚP przygotowało swoje finały na dzisiaj. Całość zaś miała być połączona z akcją charytatywną na rzecz chrześcijańskich rodzin w Syrii – fakt, niewątpliwie zbożny cel. Tylko z jakiego powodu te imprezy musiały zdublować się właściwie z terminiem akcji WOŚP? Dla mnie to w sposób oczywisty instrumentalne zagranie dramatem rodzin syryjskich – wiadomo, ludzie pójdą i pomogą w sobotę w akcji Caritasu chośby dlatego, że jest pierwsza, to może jednak nie pójdą już w niedzielę na finał WOŚP. Dla mnie w kontekście zbieżności dat tu nie chodzi o pomoc – ale o konkurencję wobec akcji Owsiaka, w tej konkretnej dacie. Żenada. Jedno dobre, że faktycznie pewnie jakieś środki dla Syryjczyków zostały zebrane i pomogą im.

Informacje o konkurencyjnej imprezie opublikowano 10 stycznia 2017 r., i zawrzało – nic dziwnego. Już tego samego dnia głos zabrały władze Caritas Polska (nie mylić z tą wojskową, organizatorem akcji powyżej). Krótko i konkretnie:

Caritas Polska informuje, że zbiórka środków mająca na celu wsparcie rodzin syryjskich, odbywająca się 14 stycznia, współorganizowana jest przez Caritas Ordynariatu Polowego Wojska Polskiego. Caritas Polowa jest niezależną, autonomiczną organizacją prowadzącą działania charytatywne zgodnie ze swoim statutem.

Następnego dnia pojawia się drugie oświadczenie Caritas Polska, które przytaczam w całości:

Warszawa, 11.01.2017

Każdy, kto działa na rzecz bliźniego jest godny szacunku

Każdy, kto działa na rzecz bliźniego jest godny szacunku. Caritas Polska nie podejmuje żadnych działań przeciwko Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy, nie konkuruje z nią ani nie szuka porównań. Ilość problemów społecznych i osób potrzebujących zainteresowania i wsparcia w Polsce jest ogromna. Jest tu miejsce dla każdego, kto angażuje się w pomoc dla bliźniego. Apelujemy o szacunek, wsparcie i przestrzeń do działania dla wszystkich ludzi i organizacji dobrej woli oraz o zaprzestanie podziałów i konfrontacji.

Prosząc o szacunek i pokój, postanowiliśmy przekazać na aukcję XXV Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy lampę oliwną w kształcie gołębia pokoju, wykonaną przez chrześcijan z Bliskiego Wschodu.

Wyjaśniając kontrowersje dotyczące sobotniej zbiórki na rzecz ofiar wojny syryjskiej, informujemy: Caritas Polska nie odcina się od Caritas Ordynariatu Polowego Wojska Polskiego, wyjaśnia jedynie, że Caritas Polowa jest autonomiczną, niezależną od Caritas Polska organizacją, związaną misyjnie z Wojskiem Polskim. Caritas ta brała m.in. udział w misjach w Iraku, Kosowie, Afganistanie, Libanie i w Kongo. Aktualnie została poproszona o udział w wydarzeniach realizowanych przez Wojsko Polskie, co związane jest z jej misją statutową. Jesteśmy przekonani, że wydarzenia 14 stycznia, do współorganizacji których zaproszono Caritas Polową Wojska Polskiego, nie wpłyną na atmosferę i powodzenie XXV finału WOŚP, który odbędzie się 15 stycznia.

Ks. Marian Subocz

Dyrektor Caritas Polska

Oczywiście, nie mogli napisać, że się dystansują od akcji rządowo-wojskowej – jednak dla mnie wydźwięk jest oczywisty. Skoro jednak (szczególnie pierwsze z oświadczeń) zostaje wydane w takich a nie innych okolicznościach – po prostu zarzutów i oburzenia ludzi kierowanego pod adresem zwykłego (nie wojskowego) Caritasu, kontekst wydaje się jasny: to nie nasz pomysł i nie wińcie nas (stąd wyraźne zaakcentowanie różnic pomiędzy obydwiema Caritas). W innej sytuacji nie było by szczególnie tego pierwszego oświadczenia. Co więcej, już z pierwszego akapitu drugiego oświadczenia – prezycującego, wyjaśniającego – wynika, że Caritas nie chce konkurować z WOŚP i nie zamierza przeszkadzać w akcji. Co więcej, „apelujemy o szacunek, wsparcie i przestrzeń do działania dla wszystkich ludzi i organizacji dobrej woli oraz o zaprzestanie podziałów i konfrontacji”.

Jedynie na marginesie można tutaj zadać bardzo ważne pytanie. Skąd nagły zapał władzy – bo wiadomo, że w wojsku wykonuje się rozkazy, i skąd one finalnie płyną – we wspieraniu i pomocy Syryjczykom, skoro równocześnie ten sam rząd, wbrew prośbom Episkopatu, od ponad pół roku bombarduje inicjatywy i nie wyraża zgody, de facto uniemożliwiając utworzenie korytarzu humanitarnych. Tak, tych o które dopomina się ten męczący papież Franciszek, albo nasi Polscy katoliccy biskupi (m.in. Gądecki, Zadarko). To jest konkretny argument i tym bardziej pozwala na powzięcie wątpliwości, jeżeli nie wprost podważenie motywów całej akcji z udziałem Caritas wojskowej.

Jestem pełen podziwu z powodu gestu Caritas Polska – przekazania wspomnianej lampki oliwnej na licytację WOŚP. To jest klasa. Dobry przykład i dowód na to, że oświadczenie nie zostało napisane dla samego napisania, ale ma na celu zmotywowanie ludzi do zaangażowania i pomocy – czego organizacja daje przykład, mimo oczywistych różnic poglądowych pomiędzy Caritas a WOŚP. Gest, jak sami określili, nie tylko pokoju – ale i szacunku wobec WOŚP. Tego, czego w wypowiedziach o Orkiestrze najczęściej brakuje. Caritas Polska nie tylko nie dała się wciągnąć w coś, co trudno nie nazwać prowokacją, ale wyszła z całej sytuacji z twarzą, zachowując się po prostu wzorowo – pokazując, że trzeba łączyć, a nie dzielić (choć cała akcja, do której została wciągnięta, nastawiona jest na dzielenie).

Sytuacja jest generalnie dość absurdalna, i to nie od tego roku. Mija ćwierć wieku, od kiedy istnieje WOŚP, i w sumie od samego początku jest celem bardzo różnych ataków – niestety, najbardziej regularnie płynących z szeroko pojętego grona osób wierzących, chrześcijan, katolików konkretnie. Często duchownych, ale nie tylko. Pomijając odsądzanie samego Jerzego Owsiaka, jak i całej akcji, od czci i wiary (zapominając, że to nigdy nie była, nie jest i nie ma być organizacja religijna czy powiązana z jakąkolwiek wspólnotą czy Kościołem) – sedno wszystkiego, co się wylewa w tych dniach na WOŚP jes takie: WOŚP be, dajcie na Caritas.

Dla mnie całość takich działań i argumentacji jest kompletnie bez sensu z bardzo prostego powodu – jak wynika z cytowanego oświadczenia Caritas Polska, nie zamierza ona w żaden sposób z WOŚP konkurować, ścigać się, walczyć o jakąś wydumaną palmę pierwszeństwa, ale wprost wskazuje: pomagaj w każdy możliwy sposób („. Ilość problemów społecznych i osób potrzebujących zainteresowania i wsparcia w Polsce jest ogromna. Jest tu miejsce dla każdego, kto angażuje się w pomoc dla bliźniego”.). Co więcej, Caritas Polska nie zwraca na to uwagi po raz pierwszy – rok temu sytuacja była analogiczna i Caritas wskazywał również na to, aby ludzie skupili się na wsparciu, a nie licytowaniu się, która organizacja lepsza (pisałem o tym tutaj).

W tym roku aferę wokół WOŚP niewątpliwie podgrzał Tomasz Terlikowski, z radosną lekkością dzieląc się na Twitterze swoją błyskotliwą myślą – mianowicie: „Wspierając WOŚP i Owsiaka wspieramy aborcję i eutanazję”. Co, delikatnie mówiąc, jest bzdurą – bo idąc tym tokiem myślenia należało by przyjąć, że wszystkie pieniądze z WOŚP idą „na aborcję i eutanazję”. A tak nie jest. Czym innym zaś są poglądy organizatorów WOŚP czy nawet WOŚP jako instytucji – a czym innym cel, na który idą środki ze zbiórki. To, że poparli czarny protest oznacza, że finansują lobby albo podziemie aborcyjne? Ludzie dają pieniądze do puszek, kierując się dobrym sercem i chęcią pomocy – gdzie tu jest materia do zaistnienia grzechu, chociażby zamiar uczynienia zła? Ale Terlikowski – nie pierwszy, i pewnie nie ostatni raz – wie lepiej.

Ja wolę posłuchać osób na pewno mądrzejszych – także ode mnie.

S. Małgorzaty Chmielewskiej ze Wspólnoty Chleb Życia, tytana pracy z ludźmi z marginesu, która opowiadała nie raz o tym, że po luźnej rozmowie o tym, że w jej domu brakuje dla podopiecznych pieluch, Owsiak po prostu przysłał jej, sam z siebie, te pieluchy. Nie kilka paczek – całego TIRa. Bo chciał im pomóc i zrobił to, mimo że nikt go o tę pomoc nie poprosił.

Albo zmarłego w tym roku Jana Kaczkowskiego (to cytat z książki Piotra Żyłki „Życie na pełnej petardzie):

Nie wolno drugiego człowieka nigdy skreślać. Retorykę obrony pana Jerzego Owsiaka opanowałem już do perfekcji. Katolicy nie mają monopolu na dobro. Nie wszystkie inicjatywy lidera WOŚP muszą mi się podobać. Ale jeśli jest oskarżany o kradzież, na co nie ma dowodów, to bronię go do upadłego. Komu jak komu, ale katolikom nie muszę tłumaczyć zasady domniemania niewinności.

WOŚP to armia młodych ludzi, którzy organizują się, żeby wspólnie zrobić coś dobrego. To jest godne podziwu. Nawet proboszcza udało mi się przekonać, żeby nie szczuć psami wolontariuszy z puszkami, ale zaprosić ich między Mszami na herbatę i ciastko. Przecież spora część zbieranych pieniędzy trafia do puszek wprost z kieszeni katolików wychodzących z kościoła. Ja sam, żeby przełamać kolejny konwenans, wyjmuję portfel, wrzucam pieniądze, daję sobie nalepić na płaszcz czerwone serce i maszeruję do konfesjonału lub zakrystii.

Ważna jest też zasada „Po owocach ich poznacie” (por. Mt 7, 16).

Na jakikolwiek oddział szpitalny, dziecięcy czy geriatryczny wejdę, widzę sprzęt oznaczony serduszkiem. Także w naszym hospicjum. Skala przedsięwzięcia jest powalająca, ale czy to musi oznaczać, że w WOŚP są jakieś machlojki? Oni przechodzą tyle szczegółowych kontroli, że nie ma się czego obawiać. Myślę, że wartość tej inicjatywy, liczącej już ponad dwie dekady, wyraziła się też na Przystanku Woodstock, wakacyjnej imprezie organizowanej przez pana Owsiaka, obecnością arcybiskupa Józefa Życińskiego czy ostatnio księdza Adama Bonieckiego”.

Albo Szymona Hołownię – jego tekst czytałem wczoraj, niestety, w momencie pisania tych słów serwer TP najwyraźniej padł, więc kilku świetnych myśli nie zacytuję.

Co do argumentów ad rem, zacytuję wczorajszy facebookowy wpis Błażeja Strzelczyka:

o, albo to, tu sobie siedzimy na Przystanek Woodstock – Woodstock Festival. Ja sobie siedzę, Małgorzata Chmielewska siedzi, Jurek Owsiak siedzi, jest Dzidzia i Janka Ochojska.
Za chwilę wejdziemy na scenę z Jurkiem i s. Chmielewską, będziemy opowiadać o samych dobrych rzeczach.
Wyobraź sobie, Tomasz Terlikowski, nie rozmawialiśmy tu, przy tym woodstockowym stole, jak to zrobić, żeby na każdym rogu otwierać klinki aborcyjne. Nie rozmawiamy nawet o in-vitro, ani o gender.
Akurat, z tego co pamiętam, rozmawiamy tu o chorych zapisach w ustawie o pomocy społecznej, które zakazują przyjmowania do schronisk i noclegowni osób chorych i niepełnosprawnych.
Taki, wyobraź sobie, Tomku, taki zapis wprowadził rząd Prawa i Sprawiedliwości. Wiesz. Taki, w gruncie rzeczy, że chorzy, niepełnosprawni i bezbronni ludzie marzną właśnie na ulicach, bo „nie są zdolni do samoobsługi” a w DPS-ach nie ma miejsc.

Taka Chmielewska, Ochojska i Owsiak, wiecie, ani się nie kłócili, ani się jakoś nie spierali, siedzieliśmy tak i mogliśmy uwierzyć, że możemy na siebie liczyć. A to „można na kogoś liczyć” – dla organizacji pozarządowych, charytatywnych i niosących pomoc – to jest coś strasznie ważnego.

Bo jedność tych organizacji, PAHu, Caritasu, WOŚP-u, jest cholernie potrzebna. Bo wyzwań do niesienia pomocy jest cholernie dużo. Bo legislacji i kruczków prawnych urzędników jest cholernie dużo.

Więc, hej, katolicy, błagam, nie róbcie wszystkiego co w waszych siłach, żeby organizacje musiały „liczyć na siebie” także w walce przeciw waszym, katolików, durnym oskarżeniom.

Jak się stawia zarzuty – to należy mieć dowody, i wtedy daną osobę można za przestępstwo skazać przed sądem. Albo jest to pomówienie (także karalne w świetle prawa). Póki co, nikomu się to – w kontekście personalnie Owsiaka czy WOŚP – nie udało.

Ja nie rozumiem w tym wszystkim zamieszaniu jednej rzeczy. Czy będąc osobą wierzącą, praktykującą, chodzącą do kościoła i modlącą się, żyjącą w relacji z Panem Bogiem – nie powinno się, nie wypada wesprzeć czegokolwiek innego niż Caritas, albo właśnie WOŚP? Albo wręcz podjąć się wolontariatu z puszeczką WOŚP? Bo wielu krzyczących i rzucających w tych dniach inwektywy pod adresem Owsiaka i WOŚP z góry zakłada: „dobry katolik nie będzie miał nic wspólnego z bezeceństwem jak WOŚP”.

Chciałem – dla zobrazowania sytuacji – w tym miejscu zacytować kilka epitetów (bo to były wprost wyzwiska – od idiotów i innych takich), jakie przeczytałem pod swoim adresem na Facebooku w momencie, w którym pozwoliłem sobie nie zgodzić się z wpisem pewnego znanego medialnie polskiego duchownego, który czuł się najwyraźniej w obowiązku wczoraj uświadomić prostaczków, co zacz, sugerując wprost, że jak ktoś jednak WOŚP wesprze, to propagandysta i naiwniak co najmniej. Niestety (a może stety), nie zacytuję, bo pomimo polemiki najwyraźniej ów ksiądz wpisy obraźliwe powywalał – chwała mu chociaż za to. Po co ten jego wpis, zresztą podobnie Terlikowskiego i tyle innych? Nie wiem. Najwyraźniej wychodzi autor (i inni) z założenia, że ludzie są na tyle nie ogarnięci albo wprosty głupi, że trzeba ich – na wszelki wypadk – ostrzec, żeby nie przyszło im do głowy, żeby wrzucić na WOŚP? W każdej zaś sytuacji próby podjęcia przeze mnie rzeczowej dyskusji okazywało się, że najpierw z drugiej strony padały dziwne argumenty, na które zwracałem uwagę, po czym osoba wycofywała się z nich (twierdząc, że wcale ich nie napisała), czytałem o czarnym proteście, że Owsiak złodziej, a na końcu „dostawałem” w najlepszym wypadku demagogiem,

Po co jest ten czas, po co te wszystkie akcje? Żeby połączyć w pomaganiu czy aby dzielić? To jest chyba podstawowe w dzisiejszym kontekście pytanie. Nie chcesz dać na WOŚP – to nie daj, ale daj np. na Caritas, na jedną z fundacji Szymona Hołowni, na hospicjum, ogrzewalnię czy stołówkę dla bezdomnych w twojej okolicy. Jest milion możliwości – chyba, że chodzi o pokrzyczenie i pooburzanie się na kogoś (organizację) która pomaga, a nie o włączenie się w konkretną pomoc. Według mnie chodzi o to, aby pomóc – i to nie tylko dzisiaj, żeby nie czuć wyrzutu sumienia (bo inni pomagają, a ja co? bo wszyscy mają serduszko na kurtce czy czapce – a ja?), ale żeby spróbować być w tym pomaganiu konsekwentny (Szymon Hołownia apeluje, aby na jego fundację regularnie co tydzień wpłacać całe 5 zł). Mamy „robić dobro” dla samego robienia dobra, i dlatego, że tego uczył nas Jezus.

Naprawdę, nie musisz dać ani złotówki na WOŚP – nawet jeśli kwestujący są (a bywają, fakt) natarczywi (co nie ma znaczenia z punktu widzenia sensu całej akcji). Ale nie mieszaj z błotem samej akcji, Owsiaka czy osób ją wspierających. Jeśli uważasz, że są tacy źli – to się za nich pomódl, więcej będzie z tego dobrego. Nie licytuj się, która organizacja jest „bardziej lepsza” czy „bardziej gorsza” – ale zacznij konkretnie pomagać tej, którą uznasz za odpowiednią.

Dodaj komentarz