Przestrzeń dla Jego pokoju

Jezus powiedział do swoich uczniów: Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze ani się lęka. Słyszeliście, że wam powiedziałem: Odchodzę i przyjdę znów do was. Gdybyście Mnie miłowali, rozradowalibyście się, że idę do Ojca, bo Ojciec większy jest ode Mnie. A teraz powiedziałem wam o tym, zanim to nastąpi, abyście uwierzyli, gdy się to stanie. Już nie będę z wami wiele mówił, nadchodzi bowiem władca tego świata. Nie ma on jednak nic swego we Mnie. Ale niech świat się dowie, że Ja miłuję Ojca, i że tak czynię, jak Mi Ojciec nakazał. (J 14,27-31a)

Bardzo lubię ten tekst, ponieważ mówi o pokoju, którego my sami nie możemy osiągnąć, o takim, który można tylko otrzymać, za darmo, od Boga. Jego pokoju. A jednocześnie, tekst zastanawiający, bo w jego jakby drugiej części Jezus bardzo wyraźnie tytułuje Złego królem tego świata. Jezus wypowiada te słowa w bliskości uczniów, którzy mogą się Nim cieszyć – ale już niedługo fizycznie przestanie być z nimi obecny, umrze, zmartwychwstanie i wstąpi do Nieba. 

Ja tak mam – i pewnie większość osób też – że się boję bardzo wielu rzeczy. Im więcej o tym myślę, tym bardziej dochodzę do wniosku – tak na chłodne, pisząc teraz – że najczęściej bez sensu, tak na wszelki wypadek, ot, taka panika. Lęk jest w tym sensie piękną sferą, że w niej wyjątkowo mocno odczuwam działanie Boga  – który ten lęk zabiera, dając w zamian TEN pokój. To może brzmieć banalnie – ale czasami po prostu wystarczy chwila „westchnięcia” do Niego, dosłownie kilka myśli modlitwy, i czuję prawie fizycznie, że ten pokój przychodzi i już jest.

Ten sam wspaniały pokój, o którym Jezus najpierw mówił wtedy przed Paschą poprzedzającą Triduum, ale też ten pokój, który następnie ponownie przyniósł i ofiarował zlęknionym i zabarykadowanym „z obawy przed Żydami” uczniom w Wieczerniku, kiedy już zmartwychwstał (choćby w 20 rozdziale tej samej Janowej ewangelii, przy obrazku „niewiernego” Tomasza). Pokój mnie i każdemu dany, ale i zadany, żeby go roznosić po świecie. Tak jak tamci to zaczęli 2000 lat temu.

Na tym polega jakby fenomen Bożego pokoju – że Pan nie obiecuje czegoś bliżej nieokreślonego, co kiedyś tam gdzieś się może pojawi, a może nie. To jest dar, dzięki któremu ludzie przez te wszystkie wieki jakoś tego Kościoła nie rozwalili od środka (choć nie raz próbowali, mniej lub bardziej świadomie…). Duch pokoju, który w Kościele od tamtych słów „pokój wam!” po prostu jest. I czeka na każdego, kto otworzy przed nim swoje serce. „Niech się nie trwoży serce wasze ani się lęka. Słyszeliście, że wam powiedziałem: Odchodzę i przyjdę znów do was” – i, tak jak obiecał, ciągle od nowa przychodzi.

Dlaczego Jezus nazywa diabła „władcą tego świata”? Może dlatego, że Zły może szkodzić tylko tutaj. On już wie, że przegrał, że Jezus rozwalił go i unicestwił. Jedyne, co może robić, to kusić, oszukiwać, przeinaczać rzeczywistość tu i teraz. Dla mnie oznacza to tyle, że w zależności od mojej „światowości” jako podatności na to, co światowe, materialne, odpowiednio mocniej narażam się na strzał od Złego. Jezus specjalnie wskazuje, że to, co On mówi zostanie zakwestionowane przez Złego – bo o tym wie, przewidział to. Tutaj same słowa nic nie znaczą.

Oprzeć się Złemu może tylko ten, kto ma wiarę w sercu, kto wyciąga swoje ręce do Pana i ma ten od Niego otrzymany pokój w sercu. Nie udało się? To, że ten fakt widzisz – to dobry początek. Wstawaj i idź dalej – tak jak to Jezus powie na końcu tego 15 rozdziału ewangelii Jana, w następnym zdaniu po tym, na którym kończy się cytowany fragment: w tłumaczeniu Tysiąclatki „wstańcie, idźmy stąd!”, zaś u paulistów nieco inaczej „wstańcie, chodźmy stąd!” (czym inspirował się Jan Paweł II w swojej książce pod takim samym tytułem, bez „stąd” :)). Wstawaj, podnieś się z tego, co zawaliłeś, i próbuj dalej tam, dokąd Bóg cię prowadzi. Dzisiaj, jutro. Zawsze. 

foto worshipper777des.wordpress.com 

Dodaj komentarz