Nic się nie zmieniło

Jezus powiedział do swoich uczniów: Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. Zaprawdę bowiem powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni. Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejszych, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim. A kto je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim. (Mt 5,17-19)

Na pierwszy rzut oka mogło by się wydawać, że jakby na przykładzie tego tekstu pojawia się pewna sprzeczność w Ewangelii. Bo z jednej strony Jezus mówi tutaj, jakby podkreśla znaczenie Prawa Mojżeszowego. Z drugiej, co wiemy dobrze, nie raz i nie dwa razy piętnował postawę faryzeuszy – tych, którzy właśnie bardzo literalnie i rygorystycznie podchodzili do wymogów tego Prawa. Ale tylko na pierwszy rzut oka.

Jezus podkreśla – nic się w przykazaniach Bożych nie zmieniło. To, co Bóg przekazał Mojżeszowi na dwóch kamiennych tablicach (Wj 24, 12-13) obowiązuje nadal, wręcz Jezus mówi, że ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie. To jest constans, stałość, punkt odniesienia który jest zawsze taki sam. 

My chyba nie bardzo zdajemy sobie sprawę, że Izraelici w tamtych czasach nie mieli Mesjasza – Boga z nami, Boga między nimi. Bóg był, hen, gdzieś tam w górze, daleko, jako bliżej nieokreślony Absolut (i nie chodzi mi o to, że dzisiaj się go dość dziwacznie przedstawia jako staruszka z brodą – takiego Świętego Mikołaja, tylko że na biało). Te tablice, wyryte na nich przykazania, stanowiły właściwie jedyny drogowskaz do tego, aby do Boga dojść u kresu życia. To był – wtedy – jedyny namacalny element Objawienia (poza Arką Przymierza). 

Tak naprawdę wszystko sprowadza się do tego, czym to Prawo było dla człowieka. Do czego z niego korzystał. W jakim celu mu służyło. Mogło stanowić piękne i powiązane ze sobą perły mądrości Boga, prowadzące – może nie najprostszą, ale najbardziej pewną – drogą do zbawienia. Boży człowiek to taki człowiek, w którym te przykazania się wypełniały – w którego życiu się odbijały tak. jakby w Jego uczynkach przeglądał się Pan. Wielkość to nic innego, jak wzięcie przykazań na klatę takimi, jakie są. Wielkość w oczach Boga.

Jezus uderza natomiast w tych, którzy z przykazaniami kombinują, traktują je instrumentalnie, wykorzystują dla własnych celów. „Znoszą” czyli zmieniają – pod pozorem Słowa Boga nauczają czy wymagają od innych działania zupełnie innego od tego, jakie konkretne przykazanie powinno urzeczywistniać. Obłuda, działanie we własnym interesie. Dowolność, przesada, dostosowanie do jakiś przyzwyczajeń czy własnych, ludzkich wyobrażeń i kryteriów. Wkładanie w usta Boga tego, czego nie wypowiedział. A przede wszystkim – takie bezkrytyczne uznanie, że człowiek ma służyć prawu, a nie na odwrót.

Tu nie ma żadnej sprzeczności. Pan Bóg jest konsekwentny – dosłownie – jak nikt inny. Jeśli tylko człowiek chce żyć przykazaniami – a nie tym, co jest wygodniej za takowe uznać w danej sytuacji.

foto: photoblog.pl/pereczek/

Dodaj komentarz