Wtedy

Gdy niektórzy mówili o świątyni, że jest przyozdobiona pięknymi kamieniami i darami, powiedział: Przyjdzie czas, kiedy z tego, na co patrzycie, nie zostanie kamień na kamieniu, który by nie był zwalony. Zapytali Go: Nauczycielu, kiedy to nastąpi? I jaki będzie znak, gdy się to dziać zacznie? Jezus odpowiedział: Strzeżcie się, żeby was nie zwiedziono. Wielu bowiem przyjdzie pod moim imieniem i będą mówić: Ja jestem oraz: Nadszedł czas. Nie chodźcie za nimi. I nie trwożcie się, gdy posłyszycie o wojnach i przewrotach. To najpierw musi się stać, ale nie zaraz nastąpi koniec. Wtedy mówił do nich: Powstanie naród przeciw narodowi i królestwo przeciw królestwu. Będą silne trzęsienia ziemi, a miejscami głód i zaraza; ukażą się straszne zjawiska i wielkie znaki na niebie. (Łk 21,5-11)
To tylko początek dłuższego (Łk 21, 5-28) fragmentu, w którym Jezus ostrzega. Kogo? Przed kim? Przed czym? 
Ostrzega wszystkich, którzy decydują się pójść za Nim. A więc i mnie. Ostrzega… Co tu dużo mówić – przed tym wszystkim, czego i dzisiaj jesteśmy świadkami. Nasza rzeczywistość XXI wieku –  Polski, Europy i świata – to nic innego jak potwierdzenie, że Jezus wiedział, o czy mówi, i boską mocą przewidział to, co nastąpi. 
 
W największym skrócie – fałszywi prorocy i straszne wydarzenia. Podziały to, niestety, chleb powszedni Kościoła, nie tylko dzisiaj i w czasach nam bliskich, ale w ogóle. Począwszy od herezji wczesnochrześcijańskich, poprzez wielką schizmę, reformację, do choćby przypadku lefebrystów (kilkadziesiąt lat wstecz). Przykład z naszego podwórka? Niestety, też jest – x Piotr Natanek i jego, niestety, sekciarskie zapędy. Ładne opakowanie, piękne (?) słowa, zachęta. Ale nic więcej. W tym wszystkim nie ma Bożego ducha i Bożej woli. Tu nie ma się nad czym zastanawiać. „Nie chodźcie za nimi”, i tyle.
Straszne wydarzenia. Wojen, jakie w ciągu tego roku miały miejsce na świecie, nie łatwo jest zliczyć. Są miejsca na świecie, gdzie więcej czasu trwają walki niż pokój! Tak samo – kataklizmy – trzęsienia ziemi, tsunami, wichury, tornada. Natura pięknie, choć jak bardzo dramatycznie, wypełnia wolę Boga, realizując słowa Jezusa sprzed 2000 lat. Ale to się dzieje. To żaden przypadek. Rzeczy i sytuacje napawające po prostu grozą, i w mniemaniu większości kierujące spojrzenie czy myśli na sprawy ostateczne, kres życia, śmierć. Co ciekawe, bez znaczenia, czy mowa o deklarujących się jako wierzący, czy nie. Te wydarzenia zmuszają nas do refleksji. Czy jest gdzie pięknie i prościej opisane, po prostu podane na tacy, że to żaden zbieg okoliczności? My dzisiaj najczęściej Boga wyśmiewamy – ale On już wtedy wiedział, co nastąpi. I to po prostu się dzieje. 
Nie ma znaczenia, czy przeżyjemy jakiś wielki kataklizm – ten czy inny. To nie od nas zależy. My mamy być gotowi. Tak, te słowa Jezus kierował do Żydów w kontekście zburzenia świątyni jerozolimskiej – co stało się, bagatela, jakieś niespełna 40 lat po wypowiedzeniu przezeń tych słów. Ale pozostają aktualne. To, kiedy i w jakich okolicznościach skończy się moje życie, to sprawa drugorzędna. Ważne, abym miał co Bogu pokazać, gdy przed Nim stanę. Żeby tam dojść – muszę pilnować drogi, wiedzieć za kim idę, nie dać się zwieźć. Tylko wtedy dojdę tam, wiedząc gdzie idę – a nie zostanę momentem sądu zaskoczony w połowie bezsensownej drogi za tym czy innym szarlatanem. Wtedy będziemy wiedzieli – że to On jest, i że naprawdę nadszedł czas.

Dodaj komentarz