Stacja 11 – Ukrzyżowany

Nawet nie próbuję sobie wyobrazić, jak wielki musiał być ból, kiedy Go przybijali do drzewa. Bardzo wymownie – drastycznie, czyli realistycznie – pokazał to Mel Gibson w swojej „Pasji”. Nie dość, że ciało wycieńczone, obite, napuchnięte, całe we krwi – to jeszcze teraz męczone w tak okrutny sposób. 
Cierpienie Zbawiciela osiągnęło apogeum. Dalej była już tylko powolna śmierć, kiedy ludzkie ciało poddawało się konsekwencjom przeżytych męczarni, popychając Jezusa w ramiona Ojca. Jeszcze tylko kilka uderzeń młotka, palący ból w rękach i nogach, a za moment ciało prawie bezwładnie, jakby bez życia, zawisło nad Golgotą, pomiędzy dwoma innymi osobami. Coraz trudniej jest oddychać – o to chodziło oprawcom. Powolne przegrywanie walki o każdy oddech. 
Ile razy jest tak, że ja się boję i w ostatnim momencie uciekam spod krzyża. Ile razy mam świadomość, że powinienem coś powiedzieć, wstać, zabrać głos, zaoponować, wyrazić sprzeciw – a siedzę w kącie po cichu, bo brakuje siły? woli? odwagi? Dlatego dziękuję za przykład wytrwałości do końca, nawet kiedy wydaje się on być jedną wielką porażką. 

Dodaj komentarz