Liczy si臋 ka偶da godzina

Wpis nr 200 馃檪
Jezus opowiedzia艂 swoim uczniom nast臋puj膮c膮 przypowie艣膰: Kr贸lestwo niebieskie podobne jest do gospodarza, kt贸ry wyszed艂 wczesnym rankiem, aby naj膮膰 robotnik贸w do swej winnicy. Um贸wi艂 si臋 z robotnikami o denara za dzie艅 i pos艂a艂 ich do winnicy. Gdy wyszed艂 oko艂o godziny trzeciej, zobaczy艂 innych, stoj膮cych na rynku bezczynnie, i rzek艂 do nich: Id藕cie i wy do mojej winnicy, a co b臋dzie s艂uszne, dam wam. Oni poszli. Wyszed艂szy ponownie oko艂o godziny sz贸stej i dziewi膮tej, tak samo uczyni艂. Gdy wyszed艂 oko艂o godziny jedenastej, spotka艂 innych stoj膮cych i zapyta艂 ich: Czemu tu stoicie ca艂y dzie艅 bezczynnie? Odpowiedzieli mu: Bo nas nikt nie naj膮艂. Rzek艂 im: Id藕cie i wy do winnicy! A gdy nadszed艂 wiecz贸r, rzek艂 w艂a艣ciciel winnicy do swego rz膮dcy: Zwo艂aj robotnik贸w i wyp艂a膰 im nale偶no艣膰, pocz膮wszy od ostatnich a偶 do pierwszych! Przyszli naj臋ci oko艂o jedenastej godziny i otrzymali po denarze. Gdy wi臋c przyszli pierwsi, my艣leli, 偶e wi臋cej dostan膮; lecz i oni otrzymali po denarze. Wzi膮wszy go, szemrali przeciw gospodarzowi, m贸wi膮c: Ci ostatni jedn膮 godzin臋 pracowali, a zr贸wna艂e艣 ich z nami, kt贸rzy艣my znosili ci臋偶ar dnia i spiekoty. Na to odrzek艂 jednemu z nich: Przyjacielu, nie czyni臋 ci krzywdy; czy nie o denara um贸wi艂e艣 si臋 ze mn膮? We藕, co twoje i odejd藕! Chc臋 te偶 i temu ostatniemu da膰 tak samo jak tobie. Czy mi nie wolno uczyni膰 ze swoim, co chc臋? Czy na to z艂ym okiem patrzysz, 偶e ja jestem dobry? Tak ostatni b臋d膮 pierwszymi, a pierwsi ostatnimi. (Mt 20,1-16a)
Klasyczny i jak dobrze znany przejaw ludzkiej zazdro艣ci, typowy przyk艂ad postawy czy si臋 stoi, czy si臋 le偶y, 400 si臋 nale偶y. Kto艣 powie – z poprzedniej epoki. Nawet nie, bo to stare jak 艣wiat. I ci膮gle aktualne. Ale tacy w艂a艣nie jeste艣my. Bez wzgl臋du na to, czy w og贸le i ile si臋 napracowali艣my, oczekujemy wiele; najcz臋艣ciej w og贸le na to nie zas艂uguj膮c. 
Czy kt贸rykolwiek z naj臋tych przez gospodarza robotnik贸w zosta艂 w jakikolwiek spos贸b pokrzywdzony? Nie. Wiemy, 偶e tamci pierwsi – p贸藕niej tak bardzo roszczeniowi – mieli dosta膰 dni贸wk臋 w wysoko艣ci denara. Ile obieca艂 pozosta艂ym, kt贸rych najmowa艂 w ci膮gu dnia? Nie wiemy. Najwyra藕niej uzna艂, 偶e skoro i oni przy艂o偶yli si臋 do pracy w winnicy, nale偶a艂a im si臋 taka sama wyp艂ata. M贸g艂 tak post膮pi膰? M贸g艂. Ci pierwsi, z kt贸rymi um贸wi艂 si臋 co do kwoty, nie dostali mniej – a dok艂adnie tyle, ile dosta膰 mieli. K艂u艂o ich oczy, 偶e inni, kt贸rzy do艂膮czyli do nich przy pracy p贸藕niej, otrzymali tyle samo. Przecie偶 oni w艂a艣nie tyrali tam od rana – a gospodarz zr贸wna艂 ich wynagrodzenie z takimi, kt贸rzy zabrali si臋 do roboty p贸藕nym popo艂udniem. 

Tacy ju偶 jeste艣my. Zamiast zaj膮膰 si臋 tym, czy prawid艂owo nam odmierzono, i cieszy膰 si臋, gdy tak jest – zajmujemy si臋 wszystkimi na oko艂o. A czemu ten dosta艂 tyle samo? Ale przecie偶 pracowa艂 mniej. Ale przecie偶 mu si臋 nie nale偶y tak wiele. Ale… Same „ale”. Taka nasza przewrotno艣膰. Jednak czemu w tej sytuacji? Skoro troszczymy si臋 o w艂asne interesy – o co chodzi? Przecie偶 tu nie ma troski o drugiego – a, b艂臋dne, poczucie pokrzywdzenia mnie samego. Dosta艂em tyle, ile mia艂em. Wi臋c o co chodzi? 
B贸g, na szcz臋艣cie, patrzy i rozdziela inaczej. Dla Niego nie ma znaczenia, kiedy kto艣 Go zauwa偶y艂, w jakim momencie, w jakiej porze 偶ycia odpowiedzia艂 na Jego zaproszenie, dzisiaj przyk艂adowo zobrazowane jako praca w winnicy. Tak, On jest dobry – je艣li o kimkolwiek w艂a艣nie mo偶na tak powiedzie膰, to najpierw o Bogu. I w艂a艣nie ta dobro膰, a przede wszystkim zwi膮zana z ni膮 mi艂o艣膰 bez granic ka偶e wychodzi膰 samemu czy wysy艂a膰 swoich pos艂a艅c贸w, aby poszukiwali tych, kt贸rzy marnuj膮 bezproduktywnie, bezczynnie kolejne dni swojego 偶ycia, nie zajmuj膮c si臋 niczym. On ich szuka i chce ich byciu nada膰 sens. Pewnie ma艂o kto odm贸wi wprost, ale zawsze znajd膮 si臋 malkontenci – tacy, kt贸rzy jak ci naj臋ci z samego rana, b臋d膮 gard艂owa膰 i dywagowa膰 o sprawiedliwo艣ci wynagrodzenia za ten sensowny trud, jakiego si臋 podj臋li. 
I tu dochodzimy do sedna. Przy pieni膮dzach te dywagacje mog膮 mie膰 sens. Ale przy zbawieniu? Zupe艂nie. Przychodzisz do Boga, odpowiadasz na Jego wezwanie – wygra艂e艣, zbawienie staje si臋 twoim udzia艂em. Nie ma znaczenia moment, pora. B贸g nie mo偶e zbawi膰 tylko kawa艂ka cz艂owieka, stosownie do tego, jak膮 cz臋艣膰 偶ycia cz艂owiek prze偶y艂 dobrze. Liczy si臋 to, 偶e Boga odnalaz艂, cho膰by i w jesieni 偶ycia. Liczy膰 si臋 b臋dzie ka偶da godzina przepracowana w Bo偶ej winnicy.

Dodaj komentarz