ON TEGO ZA CIEBIE NIE ZROBI

Cała dzisiejsza liturgia słowa uroczystości apostołów Piotra i Pawła, a najbardziej właściwie czytania obydwa, mówi o wyzwalaniu człowieka. Tak, wiemy – Bóg nas zbawił przez swego Syna, tłuką nam to do głów na religii od podstawówki. I to prawda – bo był to zwrotny moment w historii zbawienia. Od tamtej pory nic nie jest takie samo jak było. 
Ale Bóg nie tylko zbawił nas przez to, co stało się na Golgocie 2000 lat temu. Bóg zbawia nas ciągle i nieodmiennie. Kiedy Piotra zamknęli, bo słynnym wywrotowcem i wichrzycielem (propagującym kult innego wichrzyciela, którego Żydzi rękami Piłata się pozbyli) się stał – Bóg nie pozostawił go jego własnej inwencji, ale przysłał na pomoc anioła, który w cudowny sposób wypuścił Piotra i zwrócił mu wolność.
Paweł zaś mówi o zawodach i zwycięstwie, które na końcu tychże czeka od Boga na każdego, który gra uczciwie. Zwróć uwagę – tu nie ma mowy o zwycięstwie w ludzkim rozumieniu, o wygraniu zawodów. Wystąpiłem, ukończyłem, wiarę ustrzegłem. Podium – owszem – to sukces. Ale nie ono jest najważniejsze. Liczy się to, co po drodze było – jak się ścigałeś, jakim/czyim kosztem się ścigałeś, po co biegłeś, jaki był twój cel?
Dwie zupełnie różne postaci – Piotr i Paweł. W sumie, nie pierwszy raz dzisiaj, siedząc w czasie homilii, zastanawiałem się, czym Kościół kierował się, łącząc ich wspomnienia w jedną uroczystość. Owszem – działali w tym samym okresie, u podstaw, na początku Kościoła. Piotr – wiadomo, pierwszy, klucze Królestwa, opoka itp. Paweł – gorliwy w każdej sytuacji, tak jak faryzeusz, jak i już jako nawrócony chrześcijanin. Obydwaj dla Kościoła wiele znaczą. 
Tylko że wydaje się, iż obydwoje nieco inaczej ten Kościół postrzegali. Piotr działał w Jerozolimie, gdzie powstał problem z kwestią nawróceń pogan (nie-Żydów) i zachowywania przez nich w całości prawa żydowskiego. Paweł zaś ewangelizował, przemierzał ówcześnie znany świat i głosił Jezusa. I chyba nie jest przesadą, gdy powiem że to jemu zawdzięczamy to, w jakim kierunku Kościół poszedł – że nie stał się enklawą, grupą w ramach judaizmu. Bo to Paweł powiedział – Jezus wypełnił wszystko i ci, którzy uwierzą w Niego, nie muszą być krępowani prawem Mojżeszowym. Wystarczy wiara w niego, przykazania, Ewangelia. 
Bóg chce wyzwolić każdego z nas. Jak? Tak, jak ich – Piotra i Pawła. Ofiarując każdemu odpowiednie, jakby na jego miarę uszyte, powołanie. Niemożliwe? Nie w dzisiejszym świecie? Nic bardziej mylnego. Skoro wtedy Bóg – ograniczony tym, co ludzki, bo przecież Jezus był człowiekiem, powołał Piotra i tyluż innych, którzy roznieśli i rozszerzyli Kościół na cały świat – to o ileż więcej ten sam Bóg może zdziałać dzisiaj, gdy nie jest cielesnością powłoki ludzkiej ograniczony? 
Nadal powołuje, i jakby często wbrew człowiekowi – który woli widzieć w Nim naburmuszonego i kapryśnego starca, który świat kiedyś stworzył, po czym o nim zapomniał i co najwyżej kpi czasem i wyśmiewa go – chce pokazać, że przez ten świat można przejść będąc naprawdę wolnym i szczęśliwym. Jak? Nie zawsze tam, gdzie ładnie, wygodnie, prosto jak drut. Czasami tam, gdzie bardziej pod górę, z bagażem doświadczeń, z krzyżem, nieraz jakby błądząc. 
Czym byłoby zdobycie szczytu – gdyby nie cały trud właśnie we wspinanie się włożony? Niczym nadzwyczajnym. Daj się Bogu wyzwolić. Nie startuj w pogoń za tym, co błyszczące, efektowne, trendy, modne i cool – ale za tym, co ma prawdziwą wartość, która nie zmieni się z nowym sezonem. Podążaj za miłością, wiernością, uczciwością. Szukaj prawdy, nadziei, wiary. Bóg cię wyzwolił i powołuje – ale to życie, za jego drogowskazami, możesz przejść, przebiec tylko samemu. On tego za ciebie nie zrobi. Drogę znasz.

Dodaj komentarz