Franciszek otworzył bramę

(fot. Grzegorz Gałązka / galazka.deon.pl)
Tak właśnie bym to określił, co dokonuje w kontekście prawdy o Bożym Miłosierdziu Franciszek, który wczoraj w Bazylice św. Piotra (już nie w afrykańskim buszu) otworzył Drzwi Święte Jubileuszowego Roku Miłosierdzia. 
Dla mnie to wydarzenie jest o tyle fenomenalne, że – jak to trochę czytałem, z punktu widzenia historii – jeszcze około 60 lat temu Kongregacja Świętego Oficjum wypowiadała się negatywnie w ogóle o kulcie Miłosierdzia Bożego jako takim
Podobno powstał dekret, w którym papież miał wypowiedzieć się wprost w tym zakresie i nie doszło do tego tylko dlatego, że Pius XII zmarł (1958). Z kolei 06 marca 1959 r. Oficjum zakazywało „propagowania obrazów i pism przedstawiających kult Miłosierdzia Bożego w formach przedstawionych przez s. Faustynę”, jednocześnie „powierzając roztropności biskupów usunięcie ww. obrazów, które ewentualnie zostały już wcześniej wystawione do kultu”. Niecałe 20 lat po śmierci Faustyny Kowalskiej (1938). I dopiero w 1978 r. ta sama kongregacja, już pod posoborową nazwą jako Kongregacja Nauki Wiary, zniosła zakaz z 1959 r., przyznając, iż wówczas oparto zalecenie na badaniu niepełnej dokumentacji. Zasłużył się tu kard. Franciszek Macharski, który w 1983 r. po raz pierwszy w diecezji krakowskiej wprowadził święto Miłosierdzia Bożego. W 1993 r. „sekretarka Miłosierdzia Bożego” została beatyfikowana przez Jana Pawła II, który następnie w 2000 r. ją kanonizował w Krakowie (byłem tam wtedy), ustanawiając oficjalnie w kalendarzu liturgicznym II niedzielę po Zmartwychwstaniu Pańskim Niedzielą Miłosierdzia Bożego. Dzisiaj już błogosławiony spowiednik s. Faustyny – ks. Michał Sopoćko – miał powiedzieć ks. Henrykowi Gulbinowiczowi, że Miłosierdzie Boże zwycięży; i miał rację. 
Historia zatoczyła koło – nieco ponad pół wieku, i zamiast zakazów mamy dzisiaj niespotykaną eksplozję kultu i nabożeństwa do Miłosierdzia Bożego. I bynajmniej nie mówię tu tylko o Polsce – także za granicą, w Azji czy Ameryce. 
Bardzo wymowne jest to zdjęcie poniżej – właściwie przed uroczystością, kiedy procesja z Franciszkiem dotarła do przedsionka bazyliki, gdzie Ojciec Święty przywitał się z papieżem seniorem. Szczególnie w kontekście tego, co niektórzy autorzy w kraju (Tomasz Terlikowski) i za granicą (Antonio Socci) opowiadają o zagrożeniu Kościoła, nieważności wyboru Franciszka, konflikcie pomiędzy Bergoglio a Ratzingerem. Przez moment, jakiś czas temu pod koniec listopada, chciałem na tym blogu odnieść się do tego tekstu Terlikowskiego, ale uznałem, że szkoda czasu i nerwów. Stek absurdów o tonącej łodzi, pijanym statku, antypapiestwie. Jeszcze lefebrysta, czy już sedek? Nie wiem. Ale jeśli ktoś tyle pisze o urojeniach Socciego – chyba coś go w tym pociąga i nawet nie próbuje ukrywać, że tak nie jest, i uznaje książkę Socciego za… przejaw troski o Kościół. 
A tu, jak na złość, zarówno Franciszek, jak i Benedykt na każdym kroku – co i tak ma miejsce bardzo rzadko – podkreślają wzajemny szacunek, przywiązanie. Właśnie takimi gestami. 
(fot. PAP/EPA/MAURIZIO BRAMBATTI)

Nieustannie zsyłaj na nas swego Ducha Świętego, abyśmy niestrudzenie z ufnością kierowali spojrzenie na Tego, którego przebiliśmy, Twego Syna, który stał się człowiekiem, jaśniejące oblicze Twego nieskończonego miłosierdzia, pewne schronienie dla nas wszystkich, grzeszników, potrzebujących przebaczenia i pokoju, prawdy, która wyzwala i zbawia. On jest Bramą, przez którą przychodzimy do Ciebie, niewyczerpalne źródło pocieszenia dla wszystkich, piękno, które nie zna zachodu, radość doskonałą w życiu bez końca. Niech się za nami wstawia Niepokalana Dziewica, pierwszy i wspaniały owoc paschalnego zwycięstwa, jaśniejąca jutrzenka nowych niebios i ziemi nowej, szczęśliwy cel naszej ziemskiej pielgrzymki. Tobie Ojcze Święty, Twemu Synowi, naszemu Odkupicielowi, Duchowi Świętemu, Pocieszycielowi wszelka cześć i chwała na wieki wieków.

Te słowa Franciszka poprzedziły otwarcie Drzwi Świętych. Wcześniej w trakcie Mszy Świętej mówił:

Dokonujemy tego gestu, jakiego już dokonałem w Bangi, zarówno prostego jak i bardzo symbolicznego w świetle usłyszanego słowa Bożego, które stawia na pierwszy plan prymat łaski. To, co wiele razy powraca w tych czytaniach odsyła w istocie do tego wyrażenia, które anioł Gabriel skierował do młodej dziewczyny, zaskoczonej i niedowierzającej, wskazując na tajemnicę, która ją osłoni: „Bądź pozdrowiona, pełna łaski” (Łk 1, 28).

Dzisiaj przeczytałem tekst bulli ogłaszającej Rok Jubileuszowy – postaram się nieco o niej napisać, może jutro.

Akcent humorystyczny – papież „dobijający się” i nie do końca radzący sobie sam z Drzwiami Świętymi (pomogli mu jego kamerdynerzy, z drugiej strony, od wewnątrz) z ciekawym motywem Adele i jej „Hello” wplecionym w całość przekraczania progu. 

Trochę nie rozumiem dociekania, jak to internauci zaczęli od razu porównywać całość samego momentu otwarcia do najpewniej Jana Pawła II z 1983 czy 2000 roku – a że brak pastorału, a że nie uklęknął papież na progu, albo czemu sam, etc. Ale czy to ma naprawdę takie znaczenie i stanowi coś, nad czym warto i jest w ogóle jakiś sens dywagować? Trochę nie. 
(fot. PAP / EPA / CLAUDIO PERI)
Taki polski, a zarazem ekumeniczny akcent. Podczas pobytu na Ukrainie kaznodzieja Domu Papieskiego, o. Raniero Cantalamessa OFMCap., głoszący rekolekcje dla biskupów greckokatolickich i rzymskokatolickich, otrzymał kopię ikony „Brama Miłosierdzia”, o której opowiedział papieżowi. Franciszek zaś… poprosił, aby ikona ta była obecna na inauguracji Roku Jubileuszowego. Życzenie Ojca Świętego zostało spełnione, dzięki współpracy zarówno władz państwowych, jak i kościelnych (katolików rzymskich i greckich). Sama zaś ikona na co dzień znajduje się w greckokatolickiej cerkwi Przemienienia Pańskiego w Jarosławiu.

Dodaj komentarz