E-wydania tygodników katolickich

Nie tak dawno zainteresowałem się kwestią elektronicznych wydań czytanych przeze mnie gazet, głównie tych związanych z tematyką chrześcijaństwa i wiary. Powód dość prozaiczny – przede wszystkim są tańsze, a poza tym wygodniejsze w „użytku” np. w komunikacji miejskiej, gdzie jest straszny ścisk, i nie zawsze można sobie pozwolić na wymachiwanie gazetą np. formatu A4 i przekładanie kartek. 
Ograniczam się do kilku tytułów będących w moim kręgu zainteresowania, więc żadne to wielkie zestawienie. Poniżej wnioski, które można najbardziej skrócić w stwierdzeniu – niby wszędzie te e-wydania są, ale…
Ładnie od razu „na twarz” pokazany cały cennik prenumeraty elektronicznej, a i cena zachęcająca – 3 zł za pojedynczy numer (czyli o 1 zł taniej od wersji papierowej). Problem zaczyna się, kiedy wchodzimy do serwisu egazety.pl, ponieważ okazuje się, że do korzystania z udostępnianych przez ten serwis wydań prasowych konieczna jest aplikacja, która pomimo dużej popularności serwisu… nadal przewiduje tylko obsługę na komputerach stacjonarnych i ew. notebookach czy netbookach – oferując jedynie wersje pod MS Windows i Mac OS. Co dla mnie jest totalnym nieporozumieniem – bo chyba nikt nie ma wątpliwości, że dzisiaj sporo (o ile nie większość) osób korzystających z e-prasy przegląda ją na urządzeniach typu smartphone, tabletach – czyli wszystkim, co w lwiej części obsługiwane jest przez Android OS. Dlaczego do dzisiaj nie ma aplikacji, która umożliwiła by czytanie GN na komórce? Jakiejkolwiek, nie tylko z Androidem? Ja prasę czytam w drodze, przemieszczając się – jak pewnie sporo osób – więc czytanie na komputerze mnie nie interesuje. 
Zdecydowany faworyt w zakresie e-wydań, proponowanych w naprawdę wielu wersjach pod kątem różnego rodzaju urządzeń. Tu również dostępna wersja w egazety.pl (zatem tylko na komputer), również e-kiosk.pl (także dodatkowe oprogramowanie, tylko na komputery z systemem MS Windows oraz na iPada), ale także eprasa.pl – gdzie po zamówieniu gazety nie potrzeba żadnego dodatkowego oprogramowania, aby e-gazetę czytać. Pomyślano również o wersjach na najpopularniejsze chyba dzisiaj czytniki marki Kindle, a przede wszystkim – wersji w formacie ePub – czyli obsługiwanej przez większość czytników e-booków, ale także przeróżne aplikacje dostępne w smartphonach (np. mój darmowy freeware FB Reader). Na koniec – wielki plus, bo różnica w cenie – w kiosku za TP zapłacimy 6,90 zł, podczas gdy za e-wydanie przeszło połowę mniej, bo jedynie 3,20 zł. Dla mnie bomba.
Nie czytam, natomiast widzę, że mają ładnie przygotowane e-wydanie w najprostszym możliwym wykonaniu – po prostu PDFach, które otworzy i każdy komputer, i każdy smartphone. 
Zaczyna się bardzo obiecująco, niestety potem już tylko gorzej. Wydawca zadbał o dedykowaną aplikację na urządzenia z Android OS, natomiast już samo przeczytanie opinii użytkowników w Sklepie Play (dawnym Android Markecie) odbiera ochotę do testowania. Przemogłem się i zainstalowałem – aplikacja dramat, działająca gorzej niż wolno, pobieranie treści masakra, brak zapamiętywania miejsca gdzie użytkownik zakończył czytanie, tona reklam zajmujących większość wyświetlacza, straszliwe wykorzystanie zasobów (a telefon mam bardzo wydajny). Absurdalny wygląd – sugerujący korzystanie w pewnym sensie z PDFów, więc czemu e-wydania nie są po prostu w tym formacie? Czyli – pomysł fajny, wykonanie po prostu tragiczne i nie nadające się do wykorzystania. 
A dla mnie wnioski takie:
  1. Fajnie, że ktoś o e-wydaniach myśli i je przygotowuje – pozwala to przede wszystkim dotrzeć z danym tytułem do osób za granicą, ale i tych, którzy nie zawsze znajdą z jakiegoś powodu czas, aby kupić wydanie papierowe. A coraz częściej – tych, którzy chcieli by zachować treści na później, nie magazynując stert papierów.
  2. Szkoda, że brak jest jednego ogólnie przyjętego standardu i rozwiązania dla e-wydań. Cóż, to w pewnym sensie skutek wolnego rynku i konkurencji. Wydaje mi się, że rozwój aplikacji – np. poszczególnych e-kiosków itp. – na komputery (tj. systemy MS Windows i Mac OS) nie ma dzisiaj racji bytu i przyszłości, tutaj najsensowniej i najprościej było by posługiwać się formatem PDF. Z kolei do co wydań na Android OS, czyli na smartphony i tablety – format ePub to dobry przykład, bo dość popularny i obsługiwany przez bardzo wiele także czytników e-booków. 

Konkluzja dla mnie – Tp jak najbardziej w wersji elektronicznej, natomiast co do GN i Uważam że (rzadziej) trzeba pozostać, póki co, przy konwencjonalnych wydaniach papierowych. 

Dodaj komentarz