Stacja 4 – Matka bolesna

Pamiętam taki obrazek, fakt, sprzed wielu lat – jego znaczenie dotarło do mnie dużo później. Starszy pan, mocno już schorowany, stojący nad świeżym grobem swojej córki – osoby w momencie śmierci przeszło pięćdziesięcioletniej, więc w pewnym sensie mającej ładny kawał życia za sobą. I taka myśl – rodzic nie powinien chować swojego dziecka. To nie jest prawidłowa kolejność.
Czy Maryja wiedziała, była świadoma, dokąd Jezus zmierza, co Go czeka na szczycie, u kresu drogi? Myślę, że jako matka tak – i ta świadomość, mniej lub bardziej, towarzyszyła jej od ofiarowania Dzieciątka te 33 lata wcześniej w świątyni, kiedy św. Symeon mówił o tym, że jej serce miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu. Spotykają się, a właściwie natrafiają na siebie – ona pewnie Go szukała, jedynie na moment, świetnie pokazano to w „Pasji” Gibsona. Jedno spojrzenie, i morze miłości. Miłości, która wzniesie się na swoje wyżyny tam, kiedy będzie świadkiem najpierw krzyżowania, a potem dogorywania. 
Miłości, która nie zwątpi i wytrwa do końca, aby utulić już po wszystkim umęczone ciało. 

Dodaj komentarz