Nie bój się – oddaj to Panu

Wtedy Maryja rzekła:Wielbi dusza moja Pana,i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy. Bo wejrzał na uniżenie Służebnicy swojej. Oto bowiem błogosławić mnie będą odtąd wszystkie pokolenia, gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny. Święte jest Jego imię a swoje miłosierdzie na pokolenia i pokolenia [zachowuje] dla tych, co się Go boją. On przejawia moc ramienia swego, rozprasza [ludzi] pyszniących się zamysłami serc swoich. Strąca władców z tronu, a wywyższa pokornych. Głodnych nasyca dobrami, a bogatych z niczym odprawia.Ujął się za sługą swoim, Izraelem,pomny na miłosierdzie swojejak przyobiecał naszym ojcom na rzecz Abrahama i jego potomstwa na wieki. Maryja pozostała u niej około trzech miesięcy; potem wróciła do domu. (Łk 1,46-56)
Co to jest? Pieśń osoby zachwyconej tym że została obdarowana – konkretnie (i to ma duże znaczenie) przez Boga właśnie. A tak historycznie – odpowiedź Maryi na słowa krewnej Elżbiety, wypowiedziane wtedy, kiedy odwiedziła Elżbietę i doszło do spotkania dwóch ciężarnych kobiet (Łk 1, 39-45). Ktoś mógłby powiedzieć: w sumie, wychwala samą siebie. Nie. Wyśpiewuje chwałę Boga, która się akurat w niej objawiła – a mogła tak naprawdę objawić w całkiem inny, równie dobry sposób. To jest „pieśń Maryi”, jak się potocznie mówi w kontekście brewiarza, w tym sensie, że to Maryi słowa, ale ku czci i uwielbieniu Boga, nie samej Matki Boskiej. 
Dlaczego to jest ważne? Bo my bardzo często nie potrafimy darów od Niego docenić – i zamiast się nimi cieszyć, sensownie z nich korzystać, obdarowywać nimi ludzi naokoło, po prostu zamykamy się w sobie, bojąc się… no właśnie, że ktoś nam je zabierze?  Bez znaczenia, czy chodzi o coś materialnego, czy też niewidzialnego (jakąś relację, więź). Powiedzenie „jak trwoga, to do Boga” jest bardzo trafione – bo my umiemy do Niego się zwracać, jak się wali, pali, a najczęściej wtedy, kiedy już nie ma czego zbierać. Ale żeby podziękować, po fakcie, jak już wyciągnął nas za uszy z kolejnego syfu czy bagna? Eee, po co…
I Maryja w tekście powyżej, i Anna z czytania (1 Sm 1,24-28) uczą nas, co należy zrobić. To w pewnym sensie jest jakiś elementarz savoir vivre’u czysto ludzkiego: proszę, dziękuję.Wyrażam wdzięczność. Każda z tych dwóch kobiet została obdarowana, każda darem macierzyństwa więc czymś nieprzeliczalnym. I oddają to Bogu – Anna wręcz namacalnie ofiarowuje Helego Panu w świątyni. Ja mogę wyjść z siebie i stanąć obok – ale bez Jego łaski to kompletnie nic nie da i nic na dłuższą metę z moich starań nie wyjdzie. A On, kiedy Go prosisz, zabiera strach i daje pokój serca. Kiedy umiemy do Pana zwracać się jako pierwszego – wtedy wszystko inne wydaje się jakby na sobie właściwym miejscu.

Dodaj komentarz