Egoizm i wybór

Miłość Chrystusa przynagla nas, pomnych na to, że skoro Jeden umarł za wszystkich, to wszyscy pomarli. A właśnie za wszystkich umarł Chrystus po to, aby ci, co żyją, już nie żyli dla siebie, lecz dla Tego, który za nich umarł i zmartwychwstał. Tak więc i my odtąd już nikogo nie znamy według ciała; a jeśli nawet według ciała poznaliśmy Chrystusa, to już więcej nie znamy Go w ten sposób. Jeżeli więc ktoś pozostaje w Chrystusie, jest nowym stworzeniem. To, co dawne, minęło, a oto wszystko stało się nowe. (2 Kor 5,14-17)
Mała odmiana, zamiast tekstu ewangelii dzisiaj jedno z czytań, jakie Kościół przygotował na przypadające wspomnienie św. Marii Magdaleny. 
Bóg zwraca uwagę na bardzo ważną sprawę, z którą sam – co w tych dniach szczególnie mocno sobie uświadamiam sam, ale też uświadamiają mi inni – mam spory problem. Bo chodzi o egoizm. Tak, jesteśmy egoistami – w ogóle jako ludzie – a ja jestem tutaj przykładem, niestety, wybitnym. Tymczasem pomiędzy tymi, którzy poszli za Jezusem, nie powinno być egoizmu w ogóle. Tu nie ma miejsca na patrzenie tylko na czubek własnego nosa i realizowanie własnych zachcianek i wymysłów. Bóg oddał za mnie życie na krzyżu nie dla afirmacji i utwierdzenia mnie w pielęgnowaniu swojego ego – ale po to, żebym otworzył oczy i rozejrzał się naokoło. 
Co tam zobaczę? Ano innych ludzi. Ludzi, do których ten – umarły, ale zmartwychwstały i żyjący – Bóg mnie posyła. Nie są oni tylko dekoracją świata, który ma się kręcić wokół mnie, ale są postawieni – oni na mojej, ja na ich – na drodze życia innych ludzi. Nie mamy mijać się nijak, unikając siebie, ale spożytkować siły kreatywnie, dla Jezusa. Jezusa, który przecież uczy nie nic innego tylko tego, że odpowiedź na swoje pytania i pragnienia znajdziesz zawsze w Bogu, i z Jego pomocą najczęściej w drugim człowieku. 
My jesteśmy tymi nowymi stworzeniami. Nowość, jaką otrzymaliśmy, to chrzest święty, i dalsze sakramenty. Nowym stworzeniem jesteś nie tyle, gdy formalnie jesteś (formalnie nie wystąpiłeś) w Kościele – ale wtedy, gdy tak naprawdę czujesz, że jesteś w Nim i robisz coś, aby być w Nim faktycznie. O ile nie zawsze to, co nowe, musi być lepsze – o tyle jednak w tej sytuacji jedno jest pewne: to właśnie, alternatywa jaką daje nam Syn Boży, jest najlepszym, co może nas spotkać w życiu. Warto pamiętać – sam Jezus używa słowa jeżeli. Nic na siłę. Nawet Bóg nic nie zrobi wbrew człowiekowi. Nie warto tracić czasu na to, co dawne. Stoi przed nami świetlana przyszłość, jeśli tylko chcemy dać się Bogu do niej zaprosić.
>>>
Zaczynam dwutygodniowy urlop. Pisać będę na pewno rzadziej, o ile w ogóle będzie czas. Trzeba się zdystansować.

Dodaj komentarz