Asyż po 25 latach

To wielki dzień. Na dzisiaj papież Benedykt XVI zwołał kolejne (po 1986 i 2002) międzynarodowe spotkanie wyznawców najróżniejszych religii do Asyżu, miasta św. Franciszka, i miejsca, gdzie do pierwszego tego rodzaju spotkania doszło w 1986 r. z inicjatywy, dzisiaj błogosławionego, Jana Pawła II. 
To zdjęcie zadziwiło wielu. Jan Paweł II stojący pomiędzy prawosławnymi, protestantami, ale także buddystami, animistami, sikhami i innymi – w sumie przedstawicielami 28 wspólnot chrześcijańskich oraz 32 wspólnot niechrześcijańskich. To nie miało być żadne forum przedstawicieli pewnie większości świata, mające rozwiązać światowe problemy czy konflikty – miało być okazją do wspólnoty. Formuła, jaką zaproponował papież, była czytelna –  „być razem, aby się modlić”, a nie „modlić się razem”. Co bardzo często było mylone, kiedy mówiono o „wspólnej modlitwie wyznawców różnych religii w Asyżu”. 

Kard. Josephowi Ratzingerowi, obecnemu papieżowi Benedyktowi XVI, niesłusznie zarzuca się wówczas (ale także kilka lat wstecz w stosunku do dzisiaj) negatywny stosunek do tej inicjatywy. I jest to kolejny błąd, a raczej nieporozumienie. Nigdy nie sprzeciwiał się temu pomysłowi jako takiemu, ale zwracał uwagę na możliwość błędnej interpretacji takiego zgromadzenia. W 2002 r. pytał: „Czy można tak postępować? Czy w ogromnym stopniu nie była to upozorowana wspólnota, której tak naprawdę nie ma? Czy w ten sposób nie propagujemy relatywizmu – opinii, że w gruncie rzeczy różnice między religiami są tylko drugorzędne? I czy w ten sposób nie osłabiamy powagi wiary i ostatecznie nie oddalamy się od Boga, a tym samym nie potęgujemy naszej samotności?”. Postawa bardzo słuszna. Podkreślał on też zawsze istotną rolę, jaką takie spotkania odgrywają – jako przeciwstawienia się duchowi przemocy, nadużywaniu religii jako pretekstu do przemocy i propagowania szacunku do wiary człowieka. 

Dzisiaj w Asyżu wieczorem spotkać ma się przeszło 300 delegatów z 31 Kościołów chrześcijańskich i 12 religii świata. Niestety, nie wszyscy odpowiedzieli na papieskie zaproszenie. Odmówił przybycia wielki imam uniwersytetu islamskiego Al-Azhar w Kairze (którego orzeczenia teologiczno-prawne (fatwa) są uznawane wśród sunnickich muzułmanów za obowiązujące)… zasłaniając się tym zamrożeniem dialogu islamu z Watykanem, zarzucając jednocześnie papieżowi „niesprawiedliwe twierdzenie, że Koptowie w Egipcie i chrześcijanie na Bliskim Wschodzie są prześladowani”. 
Spotkanie odbędzie się w takiej formie, aby uniknąć błędnych interpretacji tego wydarzenia. Nie przewidziano żadnej wspólnej modlitwy ani żadnych religijnych czy też parareligijnych gestów. Po obiedzie w klasztorze MB Anielskiej każdy uczestnik otrzyma własny pokój, na czas ciszy, osobistej refleksji i modlitwy. Procesja pokoju ulicami Asyżu odbędzie się w milczeniu. Hasłem tegorocznego spotkania będą słowa „Pielgrzymi prawdy, pielgrzymi pokoju”. 

W tym duchu, każdy w ciszy własnego serca, warto wesprzeć to spotkanie, tę cichą modlitwę przedstawicieli całego świata. Proponuję znane słowa modlitwy najprostszej Biedaczyny z Asyżu:
O Panie, uczyń z nas narzędzia Twojego pokoju,
Abyśmy siali miłość tam, gdzie panuje nienawiść;
Wybaczenie tam, gdzie panuje krzywda;
Jedność tam, gdzie panuje zwątpienie;
Nadzieję tam, gdzie panuje rozpacz;
Światło tam, gdzie panuje mrok;
Radość tam, gdzie panuje smutek.

Spraw abyśmy mogli,
Nie tyle szukać pociechy, co pociechę dawać;
Nie tyle szukać zrozumienia, co rozumieć;
Nie tyle szukać miłości, co kochać;

Albowiem dając, otrzymujemy;
Wybaczając, zyskujemy przebaczenie,
A umierając, rodzimy się do wiecznego życia.
Przez Chrystusa Pana naszego. Amen.

Jeden komentarz do “Asyż po 25 latach&rdquo

  1. Baruch pisze:

    "Czy można tak postępować? Czy w ogromnym stopniu nie była to upozorowana wspólnota, której tak naprawdę nie ma? Czy w ten sposób nie propagujemy relatywizmu – opinii, że w gruncie rzeczy różnice między religiami są tylko drugorzędne? I czy w ten sposób nie osłabiamy powagi wiary i ostatecznie nie oddalamy się od Boga, a tym samym nie potęgujemy naszej samotności?"

    Myślę, że TAK – to jest jakaś forma relatywizmu. Z drugiej strony idea Asyżu bez wspólnej modlitwy i "gestów pararelijnych" mi się podoba. A modlitwę biedaczyny bardzo lubię. Pozdrawiam!

Dodaj komentarz