Zamyślenia adwentowe w sieci AD 2016

U progu kolejnego Adwentu, tym razem AD 2016, przedstawiam subiektywny (i bynajmniej nie wyczerpujący) wybór – nazwijmy to ogólnie – nauk adwentowych, które mogą pomóc przeżyć ten czas dobrze i owocnie, zastanowić się nad najważniejszymi sprawami.

Moja rada – jak to pisałem ostatnio – nie ilość, ale jakość. wybierz jeden cykl i przepracuj go w sobie 🙂

VIDEO

  1. Grzegorz Kramer SI o uzależnieniach – Zakochany Bóg uwalnia – 4 odcinki (publikowane co czwartek)
  2. Tomasz Nowak OP – Wcielaj Słowo
  3. Daniel Wojda SI – Jak rozpoznać Ducha? – 8 odcinków (publikowanych w niedziele i czwartki)
  4. Daniel Wojda SI & Roman Groszewski SI – niedzielne Medytacje online
  5. codzienne Adwentowe zamyślenia jezuitów z Chicago
  6. Adam Szustak OP – Adwentowe Słuchowisko Internetowe Arka (codziennie o 20:00)
  7. Tomasz Szymczak OFMConv. – Franciszkańskie rekolekcje internetowe na Adwent Airotsih (codziennie)
  8. Adam Szustak OP, Robert Litza Friedrich – Wilki dwa. W obronie stada – kontynuacja popularnych i wydanych w formie książki rekolekcji adwentowych z 2013 r. (poniedziałek, środa, piątek)
  9. Piotr Pawlukiewicz – rekolekcje adwentowe w Maciejówce z 2012 r. 

Pomijam tu serwis sercański profeto.pl, który (kolejny raz) wrzuca link do listy subskrypcji, do której można się dopisać, i dopiero wtedy otrzymuje się linki do poszczególnych odcinków rekolekcji. Proponują „Jestem Owcą – Internetowe Rekolekcje Adwentowe”, jednakże zero informacji, gdzie, kiedy, z jaką częstotliwością itp.

AUDIO

  1. Poznańskie roraty z imieniem Jezus – dominikanie
  2. Rodowód Jezusa – krakowscy Jezuici z bazyliki NSPJ mówią na roratach o postaciach z rodowodu Syna Bożego
  3. Krzysztof Porosło – Statki pełne Bożych obietnic – rekolekcje o wielkich antyfonach „o” – 17-23 grudnia 2016 r.

TEKSTY

  1. Ewa Bartosiewicz RSCJ – Uwierz jak Maryja – działania i myśli Maryi przed przyjściem Jezusa na świat (publikowane w każdy wtorek)
  2. Internetowy Dom Rekolekcyjny jezuitów – Doświadczyć Jezusa całym sobą – codzienne wprowadzenie do modlitwy

Owocnego i dobrego czasu Adwentu! 🙂

Rekolekcyjne reformatorstwo

Czy z rekolekcjami można przedobrzyć? Przesadzić? W związku ze (zbyt) ambitnymi pomysłami w ostatnim adwencie – a więc bardzo niedawno – niewątpliwie stwierdzam: tak, można, bo jak się chce codziennie słuchać i Szustaka, i Kramera, i jeszcze kilka innych fajnych serii, to po prostu przesada. Nie chodzi o to, żeby „zaliczyć” wszystkie i być na bieżąco ze wszystkimi. Pomimo tego można taki czas przeżyć zwyczajnie źle, bezsensownie. Tym razem podobna myśl mnie naszła w kontekście rekolekcji wielkopostnych – tylko że w realu.

Czytaj dalej →

Rekolekcje wielkopostne w sieci

Tradycyjnie, u progu Wielkiego Postu, chciałem przedstawić kilka ciekawych propozycji internetowych czy to rozmyślań, czy rekolekcji na ten rozpoczęty w środę czas. Żadne kompendium – ot, taki mój subiektywny wybór kilku sprawdzonych internetowych źródeł, na których można znaleźć myśli ludzi mądrych, którzy mają coś dobrego do powiedzenia.

Czytaj dalej →

Wilki dwa 02

Ciąg dalszy – myśli na przemian Roberta „Litzy” Friedricha i o. Adama Szustaka OP:

  • [Zły] nas nie zaatakuje w jakiś perwersyjny sposób, bo wie, że coś takiego byśmy odrzucili. Zawsze poszuka czegoś delikatnego. Jeżeli masz jakiekolwiek problemy z tym wilkiem – wilkiem pożądania i nieczystości – to poszukaj początków, zobacz, gdzie to się zaczyna, w jaki sposób ten wilk próbuje się co ciebie dostać.
  • Chrześcijanie mają 3 ołtarze. Jeden ołtarz to ten, na którym sprawuje się Eucharystię, gdzie Chrystus składa się w ofierze. Drugi – to stół. Tak często brakuje go w naszych domach – normalny stół, przy którym je się obiady, ale też leży Pismo Święte, które można czytać z dziećmi i rozmawiać na te tematy. I trzeci ołtarz, chyba najtrudniejszy w życiu małżeńskim, to ołtarz celebracji sakramentu małżeństwa.
  • To jest bardzo skomplikowana historia wchodzić w wolę Boga, bo narażam w ten sposób swoje życie. Jaka jest wola Boża? Być dobrym mężem. W tym roku mija 25 lat mojego małżeństwa i przez tyle lat narażam swoje życie.
  • Śmierć codziennie. Ale też zmartwychwstanie, bo na końcu okazuje się, że jestem bardziej szczęśliwy, kiedy żyję dla niej, niż kiedy żyję dla siebie. Z jednej strony tragedia, umarło to, co było moim planem, moje spojrzenie na świat, umiera moje „ja”.
  • On, jeśli Mu się zaufa, przyjmuje Jego pomysły, które czasami wydają się dziwaczne albo za trudne, albo coś nam zabierają, to już w tym życiu chce nam dać naprawdę niewiarygodne szczęście.
  • Zawsze wtedy, kiedy się zdecydowałem: pójdę za czymś, co On proponuje, mimo że mi się nie chce, wydaje mi się to bezsensowne i rozwala moje plany, to nagle się okazywało, że z tego zabranego rosło trzydzieści razy większe dobro, którego nie byłem w stanie przewidzieć.
  • Pan Bóg ocala. Pan Bóg jest zawsze po twojej stronie. Jeśli czujesz, że do czegoś cię wzywa, a tobie się nie chce, bo masz wrażenie, że coś ci zabierze, zaufaj, zrób to.
  • Pan Bóg chciał właśnie tak przyjść na świat. To wcale nie było tak, że On pragnął przyjść inaczej i został odrzucony. Nie. Właśnie tak Chrystus chciał się narodzić. Wybrał sobie taki czas, takie miejsce, takich ludzi, taką wioskę, dlatego że Jemu nie zależy na tym, aby być odrzuconym. On po prostu chciał przyjść na ten świat najciszej i najpokorniej jak się dało, więc wykorzystał wszystkie możliwe warunki, żeby się po prostu zjawić.
  • Pan Bóg wszystko, co robi, robi dlatego, że chce. Tak jak postanowił, tak zrobił. Wybrał taki, a nie inny sposób przyjścia i trzeba się temu sposobowi po prostu przyjrzeć.
  • On strasznie lubi siedzieć przy stole, rozmawiać z ludźmi, przychodzić w niepozornych sytuacjach.
  • Pan Bóg czasem wybiera takie momenty dla niektórych ludzi, bo może inaczej się nie da albo do czegoś tego potrzebuje, ale mam przekonanie, że zazwyczaj On przychodzi tak po prostu.
  • Nasz błąd polega na tym, że ciągle czekamy, aż wydarzy się coś nadzwyczajnego, będzie jakieś wielkie „łup”, Pan Bóg zrobi widowisko i nas spektakularnie zaskoczy. Czytasz to i możliwe, że nic z tych rozważań ci nie zostało, masz wrażenie, że nic się nie zmieniło. I może tak ma być. Może Pan Bóg chce tak po prostu przyjść, dzisiaj, bez żadnego wielkiego wydarzenia? Może właśnie teraz w twoim sercu do ciebie mówi, bo właśnie teraz po prostu i zwyczajnie chce cię do siebie przygarnąć.
  • On wszystko zmienia, bo jeśli jest, to wtedy wszystko się da.
  • Jan z Maryją stoją pod krzyżem. Wszyscy zawsze koncentrujemy się w tej scenie na Maryi, że właśnie tam została Matką wszystkich ludzi. Tylko że jest też druga strona tego wydarzenia. Jeżeli Chrystus mówi do Maryi: (…) oto syn Twój” (J 19,26), to mówi też do Jana: ty jesteś moim bratem. Pod krzyżem nie tylko dokonało się ustanowienie Maryi Opiekunką i Matką wszystkich ludzi, ale dokonało się też uczynienie z każdego człowieka brata Pana Jezusa, co jednocześnie oznacza, że razem z Nim jesteśmy synami i córkami Boga Ojca. Dosłownie.
  • Bóg nas stwarza w każdej chwili. To znaczy, że nie jest tak, iż zostaliśmy stworzeni tylko na początku, a potem poszliśmy w świat i żyjemy. Święty Tomasz uważa, że Bóg w każdej sekundzie potwierdza istnienie każdego człowieka.
  • Jedynie Bóg potrafi zadziałać skutecznie w 3 dni. Cała historia zbawienia wydarzyła się w weekend: ukrzyżowanie, śmierć i zmartwychwstanie.
  • To wszystko po prostu łaska – dar darmo dany… i absolutnie niezasłużony. Łaska to jest niczym niesprowokowane działanie Boże, które nie ma nic wspólnego z twoją gotowością bądź niegotowością. Łaska nie ma żadnego uzależnienia od nas. Całe sedno Bożej miłości polega na tym, że nic nie możesz zrobić, żeby ją dostać.
  • Łaska do skandal, kolejna niezrozumiała rzeczywistość. I jest nadużywana często, wtedy, kiedy nie wiadomo, co powiedzieć.
  • Takie myślenie, że nic nie mogę dać i że dostanę coś gratis, to chyba jest dobra rzecz.
  • Jest w tym fragmencie o paralityku pytanie z tłumu, które wyraża ludzką wątpliwość: „kto może odpuszczać grzechy prócz samego Boga?”. I jest w tym fragmencie odpowiedź Jezusa: „wstań i chodź”. To pokazuje, że Jezus uzdrowił tego paralityka nie ze względu na ludzką wiarę, ale ze względu na ludzką wątpliwość.
  • Owocność, która się dzieje, jest obrazem tego, jak Pan Bóg potrafi łaskawie działać. Mogę by grzeszny czy sparaliżowany, dokładnie tak, jak ten bidok – w nim Jezus nie zobaczył wiary, ale dał mu łaskę, by inni zobaczyli możliwość odpoczynku od grzechów.
  • Dlatego Pan Bóg tak często się zgadza, żebyśmy wchodzili w miejsca, gdzie jesteśmy totalnie bezsilni. On bardzo lubi te sytuacje. Mam wrażenie, że może wręcz trochę prowokuje w pewnych chwilach, bo dopiero wtedy człowiek może uzmysłowić sobie: to naprawdę nie jest ze mnie.
  • Łaska przychodzi mimo drzwi zamkniętych.
  • Jeśli doświadczasz małej śmierci, masz małe cierpienia, to będziesz miał małe zmartwychwstanie. A kiedy masz konkretne doświadczenie, to masz mocniejsze przeżycie zmartwychwstania.
  • Życie pędzi i ty nie chcesz umierać. Ale kiedy już jesteś w sytuacji podbramkowej – z przodu masz Morze Czerwone, z tyłu jest faraon – to są dwie opcje do wyboru: albo Bóg jest, albo Go nie ma. Jeśli Go nie ma, to wszystko, co się dzieje, nie ma sensu. Jeżeli jest, to na pewno coś wymyśli.
  • Jest taka bardzo ładna interpretacja stworzenia świata u Ojców Kościoła: kiedy Bóg stwarzał, to musiał się ograniczyć trochę, bo nie było miejsca na świat. On jest wszystkim. I żeby nas stworzyć, musiał oddać część siebie, musiał umrzeć. Dokładnie tak, jak Jezus na krzyżu. Bóg oddał siebie. Choć zbawienie mogło się odbyć inaczej. Syn Boży mógł przyjść i powiedzieć: no, to teraz wszystko naprawiam!
  • Bóg to świetny chirurg, który momentami rozcina nas nawet bez znieczulenia, bo nie ma czasu. Musi szybko dostać się do naszego wnętrza.
  • Jak ktoś był gorliwym katolikiem, bo chodził do kościoła, a później odchodzi, to być może Pan Bóg ma dla niego właśnie taką drogę. Być może tylko ram czeka na niego dwóch aniołów. Może Pan Bóg zgadza si e na odejścia, bo skoro nie może znaleźć człowieka w Kościele, to szuka go w innych miejscach? Pan Bóg zawsze próbuje odnaleźć si w zaproponowanej przez nas sytuacji.
  • Bóg w swojej niewiarygodnej pokorze oraz miłości dostosowuje się do tego, co zrobiliśmy. Próbuje nas znaleźć tam, gdzie poszliśmy.
  • Mogę postawić siebie obok historii, którą Pan Bóg chce ze mną przeżyć. Prawdą jest, że jeśli nie zdążę na tramwaj, to Pan Bóg poczeka ze mną i pojedzie tym drugim. Albo można też pojechać w odwrotnym kierunku. Bóg to nie jest jakaś ideologia, za którą składamy ofiary ze swojego czasu i drobnych pieniędzy, by przekonać Go, że warto nam błogosławić i kochać nas. To jest Rzeczywistość Realna, w której można bardzo świadomie postawić się poza historią zbawienia i na własne życzenie nie zostać zbawionym. Możesz do końca z uporem trwać we własnej woli i szukać siebie w życiu.
  • Wierzę, że Bóg jest w stanie tak oczarować sobą, tak pokazać swoje piękno, że żaden człowiek nie zdoła Mu się oprzeć i nigdy nie wybierze zła. I nie chodzi mi o uwodzenie, zniewalanie. Człowiek, który jest całkowicie pociągnięty miłością do kogoś, nie uznaje się za zniewolonego.
  • Wierzymy, że każdy sakrament jest Bożą ingerencją w coś, czego nie jesteśmy w stanie po ludzku zmienić, do czego nie możemy się przygotować. I wszędzie tam, gdzie nie potrafimy przewalczyć swoich słabości, wchodzi Bóg.
  • Wiele razy mam takie odczucie, że jeżeli doświadczam miłości Pana Boga, to moje życie nabiera funkcji życia z wdzięcznością. Nieraz jestem zaskoczony faktem, że kopałem w jakimś miejscu, gdzie myślałem, że znajdę skarb, a tam go nie było. Bo był cały czas z tyłu, za mną, albo obok…
  • W życiu spotyka się taką miłość, na jaką się chce odpowiedzieć.
  • Dobro nie jest odpowiedzią na zło. Dobro jest odpowiedzią na miłość.
  • Boża miłość jest niesprawiedliwa i na tym polega jej cudowność.
  • Tam, gdzie nie ma Ducha Bożego, tam nie ma Kościoła. Tam gdzie nie ma Kościoła, tam nie ma zbawienia. To zdanie oznacza, że Kościół nie ogranicza się wyłącznie do instytucji. Kościół jest tam, gdzie jest Duch Święty, a On jest wszędzie tam, gdzie ktoś czyni jakiekolwiek dobro.
  • Jeżeli muzułmanin wierzy w Jednego Boga i żyje dobrze, to można powiedzieć, że jest w Kościele katolickim – powszechnym. Znowu odsyłam do greki: catholicos – uniwersalny, powszechny, dotyczący wszystkich. Oczywiście byłoby dobrze, żeby poznał Chrystusa i przyjął Go jako swojego Pana, uwierzył w Niego jako Zbawiciela i Syna Bożego. Ale jeśli tak się nie stanie, jeśli będzie żył dobrze jako muzułmanin, szukając dobra i wierząc w Boga, to właśnie to wystarczy Bogu, żeby zbawić tego człowieka i doprowadzić go do pełni prawdy, do której również nas będzie doprowadzał, bo to, że jesteśmy w Kościele katolickim nie oznacza, że wszystko już wiemy, rozumiemy i nic przed nami nie stoi do odkrycia.
  • Jeżeli jest jedno Źródło życia, którym jest Bóg i z którego wytryskuje obfitość darów, to im dalej od Niego jesteśmy, tym jest z nami gorzej.
  • Ja już teraz jestem w stanie przetrwać każdy dzień, a wieczorem mogę stanąć przed Bogiem i powiedzieć: zobacz, było nam dzisiaj nieźle razem… To dobranoc. Następny dzień jest inny.
  • To, co zepsujesz, Bóg naprawi.
  • Doświadczam wiele razy, że jak zaproszę do słabości Boga i poproszę, żeby pomagał, by to, co robimy, nie dawało tylko nam chwały, ale żeby pomagało komuś drugiemu, to jest najbardziej skuteczne.
  • Kiedy masz przed sobą jakieś zadanie, to odpowiedz sobie na pytanie: czego tam szukasz? Jeżeli będziesz szukał Bożej chwały, to nawet gdyby to było najbardziej liche i beznadziejne, wystarczy. Jeśli zrobisz to dla swojej chwały, to nawet gdybyś miał trzysta tysięcy żołnierzy, polegniesz.
  • Bóg jest przyziemny i prosty. Zresztą wszystkie przypowieści są takie: jak nie baba, to chłop siejący ziarno na polu. Albo na przykład przypowieść o łowieniu ryb. Jezus nie używa żadnych wzniosłych obrazów. Tylko sięga po rzeczy z tego świata.
  • Myślę, że najlepszą rzeczywistością, która oskrobuje z tej całej górnolotności, jest po prostu nieustanne zadawanie sobie pytania: gdzie mam kogoś kochać.
  • Najlepszą metodą jest kochanie drugiego człowieka. Ono ściąga nas z tego wymyślonego piedestału, na którym mamy być widoczni, do takiego minimum. A w tym minimum jest wszystko.
I to (aż…) by było na tyle.

Wilki dwa 01 – skopane ogródki życia

Jakiś czas temu przeczytałem świetną książkę, z założenia „adwentową”, bo będącą owocem wideorekolekcji adwentowych z 2013 roku, sprzed 2 lat, jakie poprowadzili w Stacji 7 Adam Szustak OP i Robert „Litza” Friedrich – Wilki dwa
Powiem szczerze – zanim przeszedłem przez „Wilki dwa”, byłem dość sceptycznie nastawiony do twórczości o. Adama. A, bo taki popularny, telekaznodzieja, wszędzie go pełno, itp. Po książce zmieniłem zdanie, bo jest to człowiek, który ma wielki Boży dar jeśli chodzi o przekazywanie i wyjaśnianie Słowa Bożego (a i sporą wiedzę w tym zakresie). 
Pewnie nie za jednym zamachem (nie w jednym wpisie), ale chciałbym się podzielić kilkoma fajnymi myślami z książki, tak naprawdę mówiącej o nieustannej i de facto już rozstrzygniętej, wygranej przez Boga walce o nasze dusze ze Złym. Już same w sobie tzw. zadania na końcu każdego rozdziału to kapitalna sprawa – krótkie myśli, taki kop w cztery litery; nie żeby zniechęcić, ale na rozpęd. 
Enjoy!
  • Walka dobra ze złem to nie jest masowa wojna dwóch sił. Tu tylko jeden przeciwnik jest potężny. Drugi jest silny wyłącznie z naszego punktu widzenia. Z punktu widzenia Boga to żaden rywal.
  • Wolność obok miłości jest najtrudniejszym zadaniem, jakiem mamy w życiu.
  • Zły zawsze okłamuje. I nie może nam zaproponować rzeczy, których Pan Bóg nie chciałby nam dać, bo on ich zwyczajnie nie ma. Jedyne, co może zrobić, to udawać, że coś ma. 
  • Jeżeli jesteś małżonkiem, to nie daj sobie wmówić, że nie potrafisz kochać albo nie jesteś w stanie nauczyć się kochać bardziej. Jeżeli jesteś kimkolwiek innym i myślisz o sobie źle, upadlasz się, poniżasz, osądzasz – nie wierz temu kłamstwu! Kłamstwo Złego idzie zawsze w dwóch kierunkach: albo nasz grzech neguje, albo go wyolbrzymia. Potrzebujemy prawdy. O tym, że jesteśmy grzesznikami, ale też prawdy, że te grzechy wcale Panu Bogu nie przeszkadzają, żeby zrobić z nas coś niezwykłego, pięknego i cudownego. 
  • Nie udawaj, że kochasz doskonale, ale też nie daj sobie wmówić, że nie potrafisz kochać. I że nie jesteś w stanie nauczyć się kochać bardziej. 
  • Bardzo możliwe, że masz tylko jeden przystanek, jakiś milimetr dobra w sobie. Dobry wilk będzie ci nieustannie powtarzał: wystarczy.
  • Człowiekiem wierzącym nie jest ten, kto potrafi bez zastrzeżeń przyjąć cały system dogmatów wiary Kościoła, nie ma żadnych wątpliwości czy kryzysów. Nie. Dla mnie człowiek wiary to człowiek, który wierzy w to, że niemożliwe może się stać. Ten, kto widzi, że się nie da, że po ludzku wszystko wskazuje, że to „niemożliwe”, a nagle to się dzieje. W sytuacjach, kiedy jest przekonany, że nic się nie da zrobić, zmienić, naprawić, wzbudza w sobie przekonanie: ja rzeczywiście nie potrafię, ale Ty potrafisz, bo jesteś Panem rzeczy niemożliwych. Dla mnie człowiek wierzący to jest człowiek wierzący w niemożliwe. Pokaż mi, że jesteś Panem rzeczy niemożliwych.
  • Każdy z nas ma prawdopodobnie obok siebie kogoś, kto zamieszkał w Sodomie, kto nas skrzywdził, stoczył się, nie jest wart jakiegokolwiek dobra. Może Pan Bóg ciągle czeka, aż ktoś wreszcie zacznie się z Nim kłócić, żeby kogoś ocalił. Nie chodzi o to, że Pan Bóg nie chce ocalić. Myślę, że Pan Bóg wręcz usycha z tęsknoty, gdy Abraham przyszedł i z Nim rozmawiał. Chciał, żeby znalazł się ktoś, kto okaże miłość.
  • Spójrz na siebie według Bożej optyki. Nie na to, jaki jesteś, ale na to, jaki możesz być. Dziś przegrałeś, ok, ale może jutro dobry wilk się obudzi i wygra. Więc zacznij zmieniać życie od zera. Od teraz. Od już. 
  • Przychodzi taki moment, że człowiek wie, że nikt w niego nie wierzy.
  • Niektórzy mówią, że piekło będzie polegało właśnie na takim poczuciu totalnego osamotnienia, pogrążenia w pustce, może nawet będzie widziało się wtedy wszystkich tych, którzy są szczęśliwi. 
  • Pan Bóg, patrząc na nic, widzi bardzo wiele. To jest historia Boga, który widzi inaczej niż ludzie. 
  • Pan Bóg desperacko próbuje nauczyć mnie kochać, oczyścić moje serce. A że jestem głupi jak osioł, to znalazł tylko jeden sposób. Na nowo. 
  • Proces cierpienia, który dokonał się w Hiobie, miał go na nauczyć zupełnie nowego patrzenia na to, co miał wcześniej. Tak jak Hiob, który był przecież człowiekiem sprawiedliwym, nie umiał wcześniej właściwie korzystać z tego, co miał, nie potrafił kochać swoich dzieci, skoro dostawał wszystko nowe. 
  • Hiobowe doświadczenie krzyża jest trudne, ale polecam. Dlaczego? Bo zawsze prowadzi do refleksji nad sensem życia. Więc nawet jeżeli czujesz się jak skopany ogródek, pamiętaj, że to dobry moment, żeby coś zasiać. 
Tyle dzisiaj, bo czasu za mało. 
Wszędzie dzisiaj reklamują – ba, w Empiku jest przecena – Plaster miodu o. Szustaka, czyli zapis z kolei zeszłorocznych rekolekcji (nieco innych, bo były to tylko nagrania audio). Ja jednak polecam sięgnięcie po wilków dwóch 🙂

Adwentowe propozycje rekolekcyjne

Startuje Adwent AD 2016.

Poczytałem, poszukałem, poszperałem. Oto kilka – oczywiście, bynajmniej nie jedynych osiągalnych albo wartych poświęcenia czasu – rekolekcji czy pomocy w tym, aby ten wyjątkowy (i uwielbiany przeze mnie!) czas przeżyć sensownie i coś z niego wynieść dla siebie, zbudować siebie jakoś. 
do posłuchania/oglądania
do poczytania
Głoszących powyższe rekolekcje przedstawiać chyba nie trzeba. Kaczkowski – „onkocelebryta”, człowiek który oswaja świat ze śmiercią, młody ksiądz, który sam od podstaw zbudował hospicjum… żeby dowiedzieć się, że umiera na glejaka; i się nie poddaje. Szustak – chyba najbardziej znany młodym polski dominikanin, kaznodzieja, autor świetnych książek, głosiciel rekolekcji, znany z inicjatywy Langusta na Palmie (to też nazwa kanału na YT, gdzie wrzucane są jego rekolekcje). Fortuna – amerykański ex-kapucyn, współzałożyciel w latach 80. XX wieku tzw. Franciszkanów Odnowy, w Polsce określanych czasem mianem Braci z Bronxu. 
Takie „wow”. Wszystkie – nie książkowe i nie tylko do czytania – powyższe rekolekcje są na YouTubie. Każdy zagląda i słucha/ogląda wtedy, kiedy chce. Świetne, prawda? A nawet, jak są napisane – to są, i po prostu można w dowolnej chwili zajrzeć, przeczytać, zadumać się, pomodlić, zasłuchać w Niego. Nie da się powiedzieć „nie mogę iść na roraty, bo…” bo nie ma argumentu 🙂 
Do wyboru, do koloru. Pewnie każdy sam znajdzie więcej. 
Niech dla każdego ten Adwent będzie owocny.

Przebudzenie Jareckiego

Tygodnik Powszechny po raz kolejny się spisał – publikując coś, czego próżno (a szkoda) szukać na łamach choćby i Gościa Niedzielnego. Bp Piotr Jarecki zasłynął w sensie negatywnym ok. 2 lat temu, kiedy pod wpływem alkoholu w biały dzień wjechał samochodem w latarnię. Teraz, na progu powrotu do czynnej posługi, rozmowę na temat tego trudnego czasu przeprowadził z biskupem x Adam Boniecki MIC
Zawieszony w obowiązkach sufragana warszawskiego, trafił na leczenie, a następnie na własne życzenie spędził czas w klasztorze trapistów. Nie jako ekscelencja, ale jako członek wspólnoty – robił, to co oni, żył jak oni, pracował bez żadnej taryfy ulgowej. 
Padają w tym wywiadzie mocne słowa – że był zbyt apodyktyczny, że na wszystko patrzył przez pryzmat doktryny (co z biegiem czasu było uderzające w kontekście zupełnie innych realiów pracy w parafii), Przyznał, że w tak dramatyczny sposób Bóg zmusił go do rewizji dotychczasowego życia, w tym do zmierzenia się z problemem alkoholu (sporo mówi też o tym, co picie robi z człowiekiem, jak izoluje, powoduje problemy), na zasadzie jakby terapii wstrząsowej. Zachwycał się wiedzą, teorią – nie widząc, że sam rozmija się z jej stosowaniem w praktyce (na końcu rozmowy powie wręcz, że wiedza jest zimna i niebezpieczna). Nie godził się na słabość ludzką. Bardzo mocno zaakcentował, że dramat wielu ludzi to rozbieżność w sprawach najważniejszych pomiędzy przekonaniami (teorią, słowami) a działaniem jako sposobem życia. 
Szczególnie przejmująco, przynajmniej dla mnie, zabrzmiały słowa odnośnie problemów życia biskupów, traktowanych jako ideały, którzy nie robią nic, aby wiernych od tego (błędnego) przekonania odwieźć. Funkcjonuje nawet pojęcie „zbiskupieć” jako określenie zjawiska, kiedy, hmm, sakra biskupia negatywnie wpływa na zdolność postrzegania przez biskupa i zaślepia (delikatnie mówiąc). Funkcjonuje cały barokowy rytuał wizyt biskupich, celebry, proszenie, ochy i achy, dziękowanie „za to, że Jego Ekscelencja zechciał łaskawie zaszczycić…” jakby nie to właśnie było celem posługi biskupa. Z konkluzją – wiedzą o tym i bardziej świadomi świeccy, i sami biskupi, i większość z obydwu stron i tak akceptuje to, co jest, podśmiewając się tylko. Biskup, jak to powiedział x Jarecki, musi znać realia życia, zdawać sobie sprawę z wartości pieniądza nie tylko w zakresie rzędu wielkości kosztów budowy czy remontu kościoła, ale średniej pensji ludzi – polecając, że powinien choćby zakupy zrobić czasami sam, nie był wyalienowany. Znaleźć formę tego, aby być jakoś blisko ludzi. Wykonywać normalne czynności – ugotować, posprzątać, ogarnąć się. I żeby w tym wszystkim potrafił z nową siłą głosić Ewangelię, nie jako abstrakcyjną prawie prehistoryczną opowiastkę, ale coś, co do ludzi trafi i zainteresuje, przyciągnie uwagę. Co ciekawe, postanowił również zaniechać odprawiania Mszy w prywatnej kaplicy, a znaleźć wspólnotę i jej posługiwać, a także w jakiejś innej formie służyć ludziom. 
W Wielki Czwartek kard. Kazimierz Nycz ogłosił decyzję Stolicy Apostolskiej: bp Piotr Jarecki podejmie na nowo obowiązki biskupa pomocniczego archidiecezji warszawskiej w zakresie posługi duszpasterskiej. 
To bardzo dobrze. Myślę, że to na swój sposób nowy człowiek – i ludzi może nie z dokładnie takimi doświadczeniami, ale z takim podejściem Kościół bardzo dzisiaj potrzebuje. A właściwie, doświadczenie grzechu wręcz może pomóc w lepszym zrozumieniu ludzi, którzy do takich pasterzy przyjdą. 

Rekolekcje Adwentowe 2014 online

Pierwszy wpis po dłuższej przerwie. Modlitwy wielu życzliwych ludzi bardzo dużo dały – dzięki czemu ostatni, mam nadzieję, naukowy etap w życiu mam za sobą i pozostaje tylko uczing pod kątem egzaminu marcowego.
>>>
Leci trzeci dzień Adwentu AD 2014 i dlatego wklejam kilka propozycji rekolekcji on-line, czyli dla (pewnie większości z nas) ludzi takich jak ja, którzy z jednej strony nie mają po prostu czasu iść na roraty czy rekolekcje (praca…), a z drugiej nie chcieli by trafić na byle co, czyli są nieco wybredni. Propozycji kilka jest.
Poza tym fajna rzecz do poczytania – 2160000 sekund Adwentu – przygotowane przez świeckie wspólnoty dominikańskie rozważania na każdy dzień.
Pewnie jest tego dużo więcej – to tylko kilka znalezionych przez mnie propozycji. Każdemu życzę – bez względu na to, gdzie, kiedy, w jakiej formie, sam znalazł czas i zasłuchał się w Niego. 

Boże przenikanie

W ramach prasówki, z bardzo fajnego artykułu pt. „Darmowe mycie nóg” – wywiadu Marcina Jakimowicz z s. Marciną Wieszołek (GN z 17 sierpnia 2014 r.):
  • On zawsze patrzy z miłością.
  • [Przystanek Woodstock] to są nasze rekolekcje. A poza tym to nie nasza walka. To On walczy, nie my. To z Niego jest ta przeogromna moc, nie z nas! Kiedy jesteśmy słabi, On objawia swoją chwałę! Naprawdę objawia. Widzisz Jego namacalne działania, moc, z jaką wylewa się Duch Święty, więc wracasz przemieniony. Nie możesz głosić, nie mając doświadczenia Pana Boga, a mając takie doświadczenie, nie możesz nie głosić i milczeć!
  • Dziwne proporcje? Boże proporcje. On patrzy inaczej niż my.
  • Prawdziwym przewrotem kopernikańskim w moim życiu był moment, gdy zrozumiałam, że nie ja mam się pytać Pana Boga o to, co mam dla Niego zrobić, tylko w jaki sposób ma się przeze mnie objawiać Jego chwała. A to nie to samo! Ziemia to nie poczekalnia w kolejce do nieba. Nie mam się zastanawiać, czy się do tego nieba dostanę, czy nie, ale zadawać pytaniem ile tego nieba przez moje ręce przeniknie na ziemię.

Rekolekcje w necie

Wielki Post zbliża się dużymi krokami do końca, a ja jakoś nie miałem czasu na rekolekcje. Te parafialne – hmm, wczoraj się skończyły. Sądząc po niedzielnej homilii – całkiem w porządku, ale nie miałem jak być.
Dlatego poniżej moja autorska lista ciekawych rekolekcji do posłuchania/obejrzenia w necie. Takie naprawdę fajne – ludzi, którzy mają coś do powiedzenia:
Życzę każdemu – w tym sobie – żeby dobrze przeżyć te swoje rekolekcje, jakie by one nie były, nawet w tym codziennym bieganiu. 
Z kolei od wczoraj – wraz z nowym (format!) TP wpadła mi w ręce książeczka z medytacjami via dolorosa ks. Adama Bonieckiego. Heh, no piękne – proste, krótkie i mocne. Tak, jak lubię.