Przez krzyż do zwycięstwa #05: Cyrenejczyk

Autorskie rozważania poszczególnych stacji Drogi Krzyżowej, które powstają spontanicznie w Wielkim Poście AD 2017. Postaram się, aby pojawiały się 2 razy w tygodniu. Zapraszam do wspólnej wędrówki tą drogą. Zdjęcia to poszczególne stacje drogi z mojego kościoła parafialnego. 

Szymon Cyrenejczyk jawi się jako postać na Drodze Krzyżowej pozytywna, choć nie do końca, nie z przekonania. Czy on tak naprawdę niósł krzyż tak samo jak nasz Pan? Jezus pragnął krzyża w tym sensie, iż rozumiał, że to jest Jego droga, że tak właśnie miało się stać i po to przyszedł, aby tę Drogę Krzyżową przejść. A Szymon? On się wzbraniał. Przecież tylko tam przechodził, wracając z pola (Łk 23, 26). Wzięli go z przysłowiowej łapanki – bojąc się, żeby im Jezus nie wyzionął ducha po drodze, zanim dojdzie na szczyt Golgoty. Cyrenejczyk tego krzyża nie chciał, próbował się wymawiać, ale nie miał wyboru. Musieli go zmusić, co jasno przekazuje autor natchniony.

Znowu trzeba przypomnieć te słowa Pana: „Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje!” (Łk 9, 23). Wziąć jarzmo – samemu z siebie, z własnego wyboru, na podstawie swojej decyzji, nie z przymusu – do tego wzywa Jezus. Po to, aby temu krzyżowi nadać sens, by to nie był tylko wysiłek fizyczny, ale ofiara. Jezus pyta: jeśli chcesz, czy chcesz? Droga Krzyżowa rozpoczyna się od odpowiedzi na to pytanie. 

Czy trud Szymona nie miał sensu, był w taki sposób daremny? Wierzę, że nie. W różnych  momentach życia, czasami – jak Cyrenejczyk – wbrew swojej woli znajdujemy się w sytuacjach, z których najpierw staramy się za wszelką cenę uciec, uwolnić, ale ostatecznie godzimy się z nimi i stawiamy im czoła. Można od krzyża najpierw uciekać i to jest całkiem zrozumiałe, ale ostatecznie wejść na Jego drogę i świadomie podeprzeć drzewo krzyża, pomóc Jezusowi. Dopóki jesteś na drodze, dopóki ona trwa, jest czas na zmianę decyzji.

Pozwól mi, Panie, być w mojej codzienności takim Cyrenejczykiem – tym, który nawet niechętnie, może nieświadomie, ale umiejętnie i w mądry sposób pomaga tym, których Ty stawiasz na mojej drodze. Naucz mnie pragnąć przynosić ulgę drugiemu.

Dodaj komentarz