500 zł na dziecko czy 20 mln na Rydzyka?

Naprawdę nie stanowi niczego przyjemnego – dla mnie przynajmniej – nawiązywanie do działalności o. Tadeusza Rydzyka CSsR, jaka by to działalność nie była. Głównie dlatego, że działalność ta budzi w mojej ocenie o wiele więcej kontrowersji (w negatywnym sensie) niż daje dobrego.

Sejm RP w ostatnich dniach intensywnie pracował na uchwaleniem ustawy budżetowej, ostatecznie uchwalonej w nocy z piątku na sobotę (29/30 stycznia 2016 r.). O ile samo to nie stanowi niczego nadzwyczajnego i powtarza się co roku, o tyle tegoroczne prace zelektryzowały media i stały się przyczyną szerszej dyskusji – dzięki osobie właśnie zakonnika z Torunia. Chodziło bowiem o poprawkę, jaką Prawo i Sprawiedliwość chciało wprowadzić do budżetu państwa, konkretnie w zakresie przesunięcia kwoty 20.000.000 zł (20 milionów zł) na „cele Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej”, a więc uczelni utworzonej przez znanego skądinąd zakonnika (druki sejmowe nr 146 i 194).

„W części 24 – Kultura i ochrona dziedzictwa narodowego zmniejszyć wydatki o kwotę 20.000 tys. zł, z tego wydatki na pozostałe zadania w zakresie kultury o kwotę 10.000 tys. zł (rozdział 92105, dotacje i subwencje) oraz wydatki na teatry o kwotę 10.000 tys. zł (rozdz. 92106, dotacje na subwencje), z przeznaczeniem na utworzenie nowej pozycji w części 83 – Rezerwy celowe pt. „Środki na realizację zadań Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu (wydatki majątkowe w kwocie 10.000 tys. zł, wydatki bieżące w kwocie 10.000 tys. zł)”

Poprawka, którą wcześniej pozytywnie zaopiniowała komisja finansów publicznych, przewidywała obcięcie wydatków na kulturę i ochronę dziedzictwa narodowego o w/w kwotę – której połowa miała dotyczyć dotacji i subwencji w tzw. pozostałych zadaniach w zakresie kultury, a połowa wydatków na teatry. Uzyskane w ten sposób oszczędności miałyby być przeznaczone na wydatki majątkowe i bieżące w rezerwie celowej „Środki na realizację zadań Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu” (Gość Niedzielny).

Też kiedy pierwszy raz o tym usłyszałem – przecierałem oczy ze zdumienia. Pomijając zapędy partii rządzącej, utożsamiającej się z Kościołem katolickim (co – niektórym trzeba przypomnieć – bynajmniej nie powoduje i nie może spowodować, aby Kościół zaczął się utożsamiać czy popierać jakąkolwiek partię, dzisiaj, jutro czy kiedykolwiek), jak również szacowanie „słuchalności” toruńskiego Radia Maryja na poziomie ok. 2% społeczeństwa, decyzja całkowicie wydaje się niezrozumiała, nieprzemyślana i po prostu idiotyczna.

Jeśli bowiem przeliczać poparcie dla PiS na procenty – wyjdzie ich ok. 18%, więc mniej niż 20% – to, jak by nie patrzeć i jak by nie liczyć, po prostu zagranie, które nie mogło się większości ludziom w tym kraju spodobać. I nie chodzi tu o tylko zadeklarowanych katolików – za takiego się uważam, i decyzji tej kompletnie nie rozumiem, nie popieram i nie podoba mi się ona. Pomijając przy tym bardzo dużą (większość?) tych, którym taki pomysł wydaje się, delikatnie mówiąc, nie na miejscu – dla których to jest kolejny (…) dowód na prawdziwość tezy: Kościół to złodzieje, czarni tylko szukają okazji, żeby położyć łapę na kasie. Albo obok tego, na jednym oddechu: jak ktoś chodzi do kościoła i jest wierzący, to na pewno popiera Rydzyka i głosuje na PiS. Uproszczenie? Czy ja wiem? Bo właśnie tak to wygląda. Pół biedy, że mieli te pieniądze przesunąć z kultury – ciekawe, co by się działo, gdyby poszło to ze świadczeń rodzinnych.

Tu nie tylko chodzi o to, że wsparcie Kościoła – bo samo to nie jest niczym złym, jako że Kościół bardzo dużo dobrego robi, i na polu dobroczynności (Caritas), opieki zdrowotnej (hospicja, szpitale), jak i wielu innych. Czemu jednak miało służyć wsparcie instytucji tak, hmm, kontrowersyjnej jeśli chodzi o prezentowane poglądy, osoby wykładowców, a przy tym w obecnych realiach układu politycznego powiązana w sposób bardziej niż jednoznaczny z obozem władzy? Nie tyle stawiam tezę, że jest to zły wybór – co nie mam wątpliwości, że w kategorii „wsparcie katolików” jest wiele instytucji dużo bardziej przydatnych, użytecznych, dobrych, które powinny dostać takie (czy jakiekolwiek wsparcie) pieniądze. S. Małgorzata Chmielewska i jej dzieło pomocy ubogim i odtrąconym. Szymon Hołownia i jego działania w Afryce. Choć obydwa to, w teorii, prywatne działania osób i stowarzyszeń/fundacji. Bardziej „kościelne”? Dzieło Nowego Tysiąclecia czyli sprawdzony przez lata mechanizm wspierania ubogiej a zdolnej młodzieży, w szkołach i na uczelniach. Przykłady można mnożyć.

Ja nie neguję, że ta szkoła ma sens – że kształci, że jakoś tam kształtuje pewne postawy przynajmniej z założenia i z zasady prawidłowe (patriotyzm połączony z wiarą). Ale w obecnej sytuacji – dzisiaj – czy można mieć jakiekolwiek wątpliwości, iż działanie w postaci zasilenia tak znacznymi środkami finansowymi stanowi de facto rozliczenie wsparcia dla tejże partii rządzącej za wsparcie i poparcie, jakiego toruńska uczelnia i całokształt mediów wywodzących się od o. Rydzyka udzieliły tej właśnie partii? Tego nie można nie zauważyć. Stąd nie bez powodu – choć oczywiście w celu zaistnienia w polityce również – padają oskarżenia, także o korupcję polityczną.

Sytuacja była o tyle absurdalna, że przesunięciu tych środków sprzeciwiło się… Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, również obsadzone przez tę samą partię rządzącą, która wymyśliła poprawkę i wsparcie uczelni o. Rydzyka (na jego czele stoi Piotr Gliński, swego czasu typowany na premiera rządu PiS). Co więcej, działanie to zostało – wydaje się słusznie – uznane za niezgodne z prawem, jako że Prawo o szkolnictwie wyższym  przewiduje, że uczelnie niepubliczne mogą dostać z budżetu środki tylko na stypendia socjalne i naukowe, zapomogi lub udogodnienia dla niepełnosprawnych studentów i doktorantów.

Tłumaczenie całości chęcią „chęcią dofinansowania edukacji w ogóle” nie sposób określić inaczej, niż traktowanie ludzi jak idiotów – bo równocześnie brak jest jakiegokolwiek uzasadnienia (nigdy go nie było dla tej poprawki), z jakiego powodu, za przeproszeniem, 20 baniek miało by pójść do tej prywatnej uczelni, a nie innej.  Sam pomysł poprawki wyszedł nie z szeregów byle kogo, ale samego szefa PiS Ryszarda Terleckiego, będącego także wicemarszałkiem Sejmu RP. Co ciekawe, zaskoczone było samo Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, które o takiej poprawce w ogóle nie wiedziało i zostało nią zaskoczone.

Paradoksalnie, w kontekście całości emocji wywołanych sytuacją, całość szkodzi także najwyraźniej samemu o. Rydzykowi i jego uczelni. W efekcie czego w swoim oświadczeniu redemptorysta rękami i nogami odżegnuje się od tego, aby kogokolwiek o wsparcie prosił (choć za sam pomysł dziękuje). Nie od wczoraj wiadomo, że media powiązane z redemptorystami mają problemy finansowe. Stąd komentarz zakonnika: „jestem za tym, żeby wszyscy i wszystkie uczelnie miały równe prawa, tak jak każdy człowiek ma taką samą godność” (?). Nie jest już tak kategoryczny odnośnie przyjęcia pomocy jako takiej: „Nie chcemy też dostawać jakichś środków kosztem ludzi biednych, potrzebujących czy na przykład chorych”…

Teoretycznie sprawa jest zamknięta, bo poprawka w ogóle nie była głosowana – partia wycofała ją. Jednak budżet trafi do Senatu RP i tam sprawa jest otwarta, a premier Beata Szydło deklaruje niejako upór i kontynuację poszukiwania pieniędzy na toruńską uczelnię. Przy dzisiejszym układzie sił w parlamencie partia rządząca przepchnąć może wszystko. Piłka będzie niejako po stronie Rydzyka – co zrobi, czy takie pieniądze przyjmie (obawiam się, że tak). Mógłby zamknąć usta wszystkim kontestatorom, przekazując je na jakieś zbożne dzieło – dom samotnej matki, noclegownię, jadłodajnię. Wiele wskazuje, że może mieć ku temu okazję. Co zrobi?

Szkoda, że w mentalności wielu osób – większości? – ta sytuacja zostanie zapamiętana jako kolejny przykład pazerności Kościoła i kleru. Co z tego, że to krzywdzące uproszczenie. Tak to właśnie wygląda (a i postawa Rydzyka nie świadczy o tym, aby na te pieniądze nie był łasy…).

Dodaj komentarz